Kościół jest ważnym punktem na małopolskim szlaku architektury drewnianej. O niedawnym remoncie świadczą jasne deski, ale nowy szalunek kryje starą konstrukcję zrębową, bo kościół wybudowano w 1678 r.
„Witeź w tygrysiej skórze” to średniowieczna epopeja narodowa napisana przez najbardziej znanego gruzińskiego poetę Szotę Rustaweli. Jej autor uczył się w sławnej, nie tylko w ówczesnej Gruzji, Akademii w monastyrze Ikalto. W Kachetii, na wschodzie kraju.
Willa „Pod Jedlami” uznawana jest za jeden ze stu architektonicznych cudów Polski. Została zaprojektowana przez Stanisława Witkiewicza dla Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Należała do rodziny Pawlikowskich i nadal jest domem prywatnym tego rodu. Nie jest udostępniona do zwiedzania.
Budownictwo drewniane na Żuławach winno dać do myślenia architektom, gdyż pokazuje, że willa nie musi radykalnie wyróżniać się spośród tradycyjnej zabudowy. Bo nie ma dwu kierunków: na ludowo i po miastowemu. Jest jeden kierunek, łączący to, co najlepsze.
Wyróżniającym się we wsi budynkiem jest olbrzymi dom z wystawką znajdujący się na południowym jej krańcu. Jest to dom bardzo stary, najstarszy w Nowej Kościelnicy i jeden z najstarszych na Żuławach, a tym samym i w Polsce. Pochodzi prawdopodobnie z XVIII wieku.
Odbudowane po wojnie, odrestaurowane w ostatnich latach i oddane artystom we władanie są bardzo sympatycznym fragmentem miasta. Rzec by się chciało – kultowym.
Historia miejscowości sięga XVIII w. W 1759 r. rodzina Horváthów uruchomiła tu hutę żelaza. Wokół huty powstała niewielka osada. Zaczęła ona jednak podupadać w drugiej połowie XIX w., kiedy złoża rudy się wyczerpały, a w Zakopanem otwarto hutę.
Cziang Mai nad rzeką Mae Nam ma już blisko osiem wieków historii. Swoją stolicą uczynił je w końcu XIII w. książę Mangrai i gdy umierał w 1317 roku, był to już kwitnący ośrodek pełen wspaniałych budowli. Do naszych czasów dotrwało ich (oraz z późniejszych stuleci) wiele.
Ponad dachy domów, przynajmniej starej, o niższej zabudowie, części miasta, strzelają w niebo minarety licznych meczetów. Jest ich, na obu brzegach rzeki, kilkadziesiąt. Przede wszystkim niewielkich, na co dzień dla lokalnych społeczności. Ale również względnie dużych i zabytkowych.
Balladę „Pani Twardowska” znamy wszyscy. Ale kto wie, że historia w niej opowiedziana wydarzyła się w Suchej Beskidzkiej… W karczmie, która od drugiej połowy XVIII wieku stoi w tym samym miejscu i nadal pełni tę samą rolę…
