W tym to właśnie zamczysku król Eryk XIV zwany Szalonym więził swego przyrodniego brata Jana i jego żonę Katarzynę Jagiellonkę. Podejrzewał ich, że spiskują z Rzeczpospolitą. Pewnie słusznie, jak wskazują późniejsze wypadki.
Sobiborskie lasy są przyjazne wędrowcom. Przy drogach jezdnych i przy szlakach poustawiano wiatki dla turystów. Jest gdzie postawić samochód wybierając się na grzybobranie, jest gdzie schronić się przed deszczem w czasie wędrówki...
Potężna wieża na szczycie wygląda bardzo kosmicznie, a jednocześnie dobrze się komponuje ze stożkowatym kształtem wierzchołka góry. Władze Liberca starają się o wpisanie konstrukcji na listę UNESCO. Na razie bez powodzenia.
Ledwie wkroczymy na alejkę poddamy się urokowi tego miejsca, którego nie wytłumaczymy ani grą światła przebijającego się z trudem przez korony drzew, ani obecnością zamkniętej – najpewniej – świątyni.
Sponad klockowatego bloczyska wystaje nieśmiało trapezowaty hełm okrywający wieżę katedry. Trudno się oprzeć wrażeniu, że socjalistyczny architekt bardzo się starał oddzielić od miasta siedzibę pomorskiego biskupstwa.
Kamieński ratusz został odbudowany stosunkowo późno, bo w 1969 roku. Wtedy też umieszczono na nim herb miasta przedstawiający św. Jana za murami miejskimi z dwoma pastorałami po bokach.
Na przykościelnym cmentarzu powstaje lapidarium z resztek niemieckich nagrobków. Resztek, bo zachowały się tylko kamienne postumenty, żelazne krzyże trafiły najpewniej na złom...
Pierwsza ściana runęła w 1901 roku, ostatni obryw miał miejsce w roku 1994. To jednak nie koniec zemsty Bałtyku. Ponoć nie ustanie w wysiłkach, póki nie pochłonie całej świątyni. I pewnie by mu się to udało, gdyby nie opór współczesnych.
