Niemen po polsku, Nemunas po litewsku, Nioman po białorusku, Nieman po rosyjsku, Memel po niemiecku. Jej nurt kończy bieg? Ano właśnie, gdzie? Ta rzeka nie wpada ani do Zalewu Kurońskiego, ani do Bałtyku. Przynajmniej pod tą nazwą.
Właśnie te szuwary i oczerety objęto ochroną, tworząc rezerwat Komorów, który ciągnie się od parku wokół pałacu w Lucieniu, miejscowości od której jezioro wzięło nazwę, aż do Mikołówka, w którym znajduje się największe nad tym akwenem plażowisko.
Jaskinia powstała w zboczu morenowego wzgórza zwanego Kępą Starzyńską. Powstał korytarz o długości 61 metrów, a u wejścia malownicze powykręcane słupy podtrzymujące sklepienie. Słupy mają wysokość mniej więcej dorosłego człowieka.
Błaskowizna to niewielka wieś na południowo-wschodnim brzegu jeziora najgłębszego w Polsce jeziora Hańcza. Ciągnie się wzdłuż jednej ulicy nad jego brzegiem aż do wypływu z jeziora rzeki Czarna Hańcza. Blisko stąd do przyrodniczych atrakcji.
Na skansen budownictwa puszczańskiego w Granicy składają się zaledwie trzy zagrody. Dziurawe strzechy przykryte są folią. Nadziei na remont nie widać, bo nie ma pieniędzy.
Rezerwat Głazowisko Bachanowo jest łąką o powierzchni około 1 ha pokrytą wieloma głazami różnej wielkości. Policzono, że może ich być 10 tysięcy. Rozlokowane są na czterech tarasach. Przyniósł je tu lodowiec ze Skandynawii.
Smolniki to wieś przy północnej granicy Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Jest malowniczo położona na wysokim płaskowyżu, na krawędzi pradoliny Szeszupy i otoczona jest lasami. Nazwa wsi wywodzi się od smolarzy, którzy w XVI wieku mieli tutaj swoje budy.
Siwa Broda (Sivá Brada) to niewysokie wzgórze trawertynowe. Na jego szczycie znajduje się barokowa kapliczka p.w. Krzyża Świętego. Została postawiona w 1675 roku. Przed kapliczką stoi sporych rozmiarów krzyż. Obok są dwa wycieki wody mineralnej.
Graganta del Diablo, to sieć metalowych kładek zawieszonych nad sercem wodospadu. Stoję frontem do spadających mas wody, co daje efekt, jakby ta woda miała mnie zaraz pochłonąć...
Jeździli czołgami, tratowali drzewa, kotłowali piaszczyste podłoże. Niewiele chciało tu rosnąć, jedynie wrzosy. Bo ta roślina ma takie masochistyczne skłonności: lubi by ją deptano, gnieciono, łamano. Wtedy rośnie najbujniej i kwitnie najpiękniej.
