Wracamy szlakiem żółtym i nim wchodzimy na szczyt Klimczoka (1117 m n.p.m.) zwanego też Goryczną Skałką. Tym razem paskudny tu widok, to znaczy w ogóle go nie ma. Wszystko osnute mgłą, w której sterczy wieża przekaźnikowa. W kilka chwil docieramy do schroniska.
Droga to wznosi się to opada. Do Kotarza idziemy raczej pod górę, za szczytem przeważają zjazdy, choć urozmaicone niewielkimi podejściami. Po prawej, na wschodzie, oglądamy narciarzy zjazdowych i ich uklepane stoki.
Malinka uważana jest za trzeci, obok Czarnej i Białej Wisełki, źródłowy potok Wisły. Tuż poniżej mostu w Nowej Osadzie Wisełka łączy się z Malinką i... stąd już płynie do Bałtyku jako Wisła.
To miejsce dla tych, którzy nie mogą doczekać się pierwszych zjazdów. Na co dzień jednak to ośrodek dla początkujących, z jednym stokiem, dobrym do nauki jazdy na nartach i snowboardzie.
Po oględzinach „Białego Krzyża” ruszamy czerwonym szlakiem prowadzącym na Przełęcz Karkoszczonkę przez Kotarz. Początkowo ścieżka jest bardzo przyjemna. Co chwilę odsłania się widok na pasmo Skrzycznego i kolejne osiedla Szczyrku.
Kilka metrów ponad jaskinią rozciąga się piękna polana – to już Malinów. Teraz beskidzkie szczyty mamy w całej okazałości. Co szczyt ...to wieża. Nie ma problemu z ich rozróżnieniem: Skrzyczne, Klimczok, Magura, Czantoria...
Szczyt Malinowskiej Skały to zwornik w głównym grzbiecie pasma Baraniej Góry. Na północny zachód prowadzi stąd szlak na Przełęcz Salmopolską przez Malinów, na południe wiedzie szlak na Baranią Górę i na północ na Skrzyczne z którego schodzimy.
Wewnątrz schroniska ładne salki z widokiem na Beskidy, bufet dobrze zaopatrzony. Toalety nowiutkie i czyste. Obok schroniska są ciekawe tablice informacyjne i węzeł szlaków.
Wejście na Skrzyczne od strony Szczyrku jest dość mozolne i czasochłonne, więc korzystamy z kolejki krzesełkowej. Dolna stacja znajduje się pośrodku miasteczka. Wyciąg jest dwuodcinkowy a zbudowano w 1959 roku.
Wejście na teren czeskiego schroniska traktowane było kiedyś jak bezprawne przekroczenie granicy! A teraz? Chodzimy ich ścieżką bo wygodniejsza, jemy w ich schronisku, leżymy na ich polanie… teraz to przecież i nasze.
