Prawa miejskie nadał osadzie król pruski Fryderyk Wilhelm, ale prawdziwy rozwój przyniosło ulokowanie tu 1753 roku garnizonu wojskowego oraz i założenie ogromnego poligonu wojskowego.
Wzdłuż brzegu Bałtyku wyrósł rząd miejscowości, które istnieją dlatego, że ludzie chcą plażować na białym piasku. Ale tylko trzy zasłużyły na miano cesarskich, bo odwiedzali je cesarze Niemiec i Austro-Węgier.
Sharm el-Sheikh ma ambicję, by stać się głównym kurortem półwyspu. Ale od innych miejscowości w regionie różni się tylko tym, że są tu drogie restauracje oraz kasyna. Warto więc wybrać hotel, w którym będziemy czuli się bezpiecznie.
Naczytałam się w przewodnikach, jak piękne jest ujście rzeki Massa do Atlantyku. To miejsce pełne zieleni i ptaków, tuż za rogatkami Agadiru. Z internetowych forów dowiedziałam się, że najpiękniejszy jest spacer plażą, najlepiej o świcie.
Zdecydowana większość w Sharm el-Sheikh to osoby nurkujące z fajką. To dobry sposób na zapoznanie się ze światem rafy, niewymagający kupowania drogiego wyposażenia ani też specjalistycznych kursów.
W starożytności na wyspie znajdowało się słynne sanktuarium Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej i uzdrawiania. Położone niecałe 5 kilometrów od wybrzeża miejsce zwano Asplepionem.
Jesienią lub wiosną jest tu cicho i spokojnie, a po opustoszałych uliczkach z gracją przechadzają się miejscowe koty. W okolicach antycznych ruin jest ich prawdziwe zatrzęsienie.
Jeśli trzeba nam spokojnej enklawy dla turystów ze sprawną obsługą, czystymi chodnikami, kolorowymi kwiatkami o każdej porze roku – lepiej wybrać któryś z resortów poza centrum. Folklor nie będzie przeszkadzał...
Na obejście miejscowości, której centrum wyznacza atrapa latarni morskiej ze sklepem z pamiątkami, wystarczy pół godziny. Na spacery szeroką plażą można nie limitować czasu.
Najłatwiejsze zejście na plażę znajduje się obok ogromnej repliki krzyża z Giewontu. Ufundowali go w 2007 roku okoliczni parafianie dla uczczenia pontyfikatu papieża Jana Pawła II i pamięci kardynała Stefana Wyszyńskiego.
