To miejsce znajduje się w prowincji Maramuresz na północy Rumunii. Wyobrażam sobie, że zimą może być gwarne i tłoczne. W środku lata było tu bardzo pusto. W restauracji na 120 osób byliśmy sami, a do zjedzenia był… omlet. I tyle.
W dawnym Ojcowie było kilka młynów napędzanych wodami Prądnika. Ich pozostałości stoją do dziś, przy zabytkowych i uroczych chatynkach. Tworzy to wszystko razem niewielki skansen ojcowski.
Okres świetności Ojcowa to lata 1855-1930. To z tego czasu pozostały piękne drewniane budyneczki, będące pensjonatami uzdrowiskowymi. Ogromnym wysiłkiem mieszkańców powstała wtedy kapliczka.
Eksploatację złoża siarki rozpoczęto z wielką pompą w 1969 roku. I chociaż szybko okazało się, że wydobycie siarki w tym miejscu jest kompletnie nieopłacalne, to kopalnia funkcjonowała do 1997 roku. Została po niej wielka dziura.
To wulkaniczne ostańce w rumuńskich Karpatach Wschodnich, które w wyniku wietrzenia przybrały niezwykłe kształty. Porównuje się je do dwunastu apostołów, którzy zasiedli do ostatniej wieczerzy.
Logiczna wydaje się odwrotna kolejność zwiedzania: z parkingu idziemy do muzeum, potem przechodzimy przez cmentarz do stojącego na końcu pomnika w postaci białych krzyży, i tam wchodzimy na ścieżkę i nią powracamy na parking. Tak mi się wydaje.
Dziś po zamku zostały tylko grupy skał z wykutymi w nich otworami i wyżłobieniami, w których mocowano drewniane konstrukcje. Dookoła prowadzi oznakowana ścieżka, a ze skalistego wzgórza roztacza się ładny widok na okoliczne pasma górskie.
Wystarczy przed wycieczką wybrać się do informacji turystycznej w Lenzerheide lub którejkolwiek z miejscowości w okolicy, by zaopatrzyć się w doskonałe mapki dla cyklistów, z wyznaczonym przebiegiem szlaku, pionowym profilem trasy i opisem określającym stopień trudności.
Wracamy szlakiem żółtym i nim wchodzimy na szczyt Klimczoka (1117 m n.p.m.) zwanego też Goryczną Skałką. Tym razem paskudny tu widok, to znaczy w ogóle go nie ma. Wszystko osnute mgłą, w której sterczy wieża przekaźnikowa. W kilka chwil docieramy do schroniska.
Górę porasta gęsty bukowy las, który ukrywa nie tylko właściwe uzasadnienie tej nazwy, ale i inne pamiątki bardzo bliskiej i bardzo odległej historii. Aby je poznać choć trochę, trzeba się wspiąć na szczyt.
