Cezary Rudziński Artykułów: 1418
Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.
Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwa – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.
Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.
Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.
Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.
A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.
Muzeum obchodzi w 2024 r. dziesięciolecie działalności. Jego stała kolekcja jest na razie niewielka, liczy tylko nieco ponad 2 tys. eksponatów. Organizowane są w nim również wystawy czasowe z udziałem artystów lokalnych i międzynarodowych.
Na przełomie XIV i XV w. Olkusz był jednym z największych ośrodków produkcji ołowiu w Europie, a tutejsi gwarkowie, jak z niemiecka nazywano właścicieli kopalń, należeli do ludzi bardzo zamożnych.
Ogromny plac przed pałacem służy również na defilady oraz publiczne zgromadzenia. Na jego obrzeżach rosną palmy, bananowce i różne krzewy. W ogóle teren pałacu ozdobiony jest kwietnikami i zadbanymi trawnikami.
To co przetrwało, budzi jednak respekt. Las wystających zaledwie na kilkadziesiąt centymetrów fragmentów kolumn na ogromnym, wyłożonym kamiennymi płytami placu. Oraz 44-metrowa Wieża Hasana...
Miasto składa się z dwu podstawowych części. Rabatu, położonego na południowym i zachodnim brzegu niewielkiej rzeki Wadi Bu Rakrak u jej ujścia do Atlantyku. Oraz leżącego na północnym brzegu tej rzeki, znacznie mniejszego Salé.
Docieramy do miejsca, w którym zwiedzający mogą skosztować gorącej masy czekoladowej: gorzkiej, mlecznej i białej zanim twardniejąc zamieni się w czekoladę, serwowanej na kawałeczkach wafli...
W pracowni poznaję tajemnice wyboru niezliczonych kwiatów, dekoracji, ozdób oraz tak niezwykłych przedmiotów, jak nawet suknie damskie, także ślubne...
Meczet Hassana II w Casablance jest największy w Maroku, drugi pod względem wielkości w Afryce i znajduje się w pierwszej dziesiątce największych meczetów na świecie.
Szczytowym okresem w dziejach tutejszych budowli obronnych był Zamek – rezydencja rodu Seweryna Bonera, b bankiera króla Zygmunta Starego. Jej wspaniałość i przepych usiłowały dorównać Wawelowi.
Riady – rezydencje bogaczy czy skromniejsze domy ludzi zamożnych na Starym Mieście, w sporej części zamienione zostały tu na butikowe hotele, niektóre z restauracjami dostępnymi nie tylko dla nocujących gości.

