Erwin Jan Kozłowski Artykułów: 18

Erwin Jan Kozłowski

Palcem po mapie, w wygodnych butach po świecie….

Urodziłem się w momencie, kiedy Amerykanie lądowali na księżycu. To niejako predystynowało mnie do dalekich podróży. Na początek, pięćdziesiąt lat temu, wylądowałem w Otwocku i jestem z tym mazowieckim miastem związany od trzech pokoleń. Po kądzieli ciągnęło mnie do Zakopanego i moje pierwsze szkolne wyprawy prowadziły na tatrzańskie szlaki. Dlatego bardziej od monotonnych równin fascynowały mnie górzyste krajobrazy. Teraz potrafię docenić i jedne, i drugie. Początkowo nic nie zapowiadało, że podróże staną się moją pasją, gdyż bardziej pociągały mnie wędrówki w czasie. To zaprowadziło mnie do Krakowa, gdzie odbyłem studia zakończone zdobyciem tytułu magistra historii na UJ. Na studiach zaczęły się jednak wyprawy zarówno po Polsce jak i za granicę, co było wstępem do związania mojego życia zawodowego z turystyką.

Po krótkiej praktyce nauczycielskiej i jeszcze krótszej w lokalnym muzeum, rozpocząłem pracę u księży pallotynów w biurze pielgrzymkowym. Przez siedemnaście lat wypracowałem warsztat, który opiera się na zasadzie, że zanim spakuję zapasowe obuwie do torby, walizki czy plecaka, najpierw z palcem po mapie staram się dokładnie wszystko zaplanować, aby na trasie nie tracić czasu. To dzięki pallotyńskim pielgrzymkom poznałem całkiem sporo miejsc na ziemi, ale jednocześnie odnalazłem w sobie zamiłowanie do odkrywania uroków naszej polskiej ziemi. Chociaż dane mi było poznać liczne zakątki świata (a i tak do wielu dotrzeć jeszcze nie zdołałem), to za najpiękniejszy kraj uważam Polskę.   „Cudze chwalicie swego nie znacie(… )”stało się dla mnie hasłem, które pozwalało mi równoważyć eskapady zagraniczne z dogłębnym poznawaniem własnej ojczyzny. Wszędzie też fascynowało mnie odkrywanie poloników, lub miejsc mających jakikolwiek związek lub tylko przypominających kraj nad Wisłą.

Z zagranicznych kierunków najbardziej spenetrowałem Bliski Wschód. Ziemia Święta po śladach Chrystusa to trasa, którą z pielgrzymami nawiedzam najczęściej. Następnie Jordania z ukrytą w górach nabatejską stolicą Petrą, gdzie kręcono Indiana Jonsa. Egipt ze wspaniałymi zabytkami starożytności, przepięknym rejsem po Nilu i fascynującym światem jego rdzennych mieszkańców –  Koptów.  Indie, gdzie podróżowałem szereg lat Doliną Hindustańską od Delhi do Kalkuty, zadziwiły mnie swoją odmienną kulturą i cywilizacją. Na Wschodzie dotarłem do khmerskich zabytków w Kambodży z Angkor Wat na czele. W Tajlandii poznałem wiele wyjątkowych miejsc, choć nie udało mi się spotkać białego słonia. Od północy na południe oczarowałem się wspaniałościami Wietnamu, chociaż to na tej destynacji doświadczyłem najbardziej traumatycznych przeżyć w pracy pilota. Na zabytkach i kulturze Tunezji utrwalałem swoją wiedzę o Imperium Romanum, a jednocześnie poznawałem lepiej Islam. W Europie odkrywałem szlaki od Gór Skandynawskich po Alpy.

Nigdy nie byłem w Grecji, ale kultury helleńskiej, i to z czysto homeryckimi korzeniami, doświadczyłem na Cyprze. Wyspa Afrodyty zauroczyła mnie swoją bogatą historią, urokliwymi krajobrazami, starymi zamkami, klasztorami, kościołami i meczetami. Konsekwencje jej tragicznego podziału na część turecką i grecką w 1974 roku są dla mnie wyraźnym podobieństwem do sytuacji, w jakiej znalazła się Polska po II wojnie światowej. Szczególnie zachwyciły mnie góry Troodos z ukrytymi w nich nieco sennymi wioskami i urokliwymi średniowiecznymi kościołami z przepięknym bizantyjskim malarstwem naściennym, wpisanymi na listę UNESCO. Ślady takiego malarstwa zachowały się również w polskich kościołach w Lublinie, Wiślicy i Sandomierzu. Cypr przemówił do wszystkich moich zmysłów, a oprócz wrażeń estetycznych szczególnie zachwycił mnie swoją kuchnią. Zgodnie ze starym przysłowiem, przez żołądek zawładnął moim sercem. Zawsze chętnie do niego wracam myślami i wspomnieniami, stąd moje zaangażowanie, aby podzielić się doświadczeniami z Cypru za pośrednictwem Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Sam marzę, aby na Cyprze spędzić urlop z moją żoną i dziećmi. Innych zachęcam do tego samego.

Od dwóch lat samodzielnie mierzę się z turystyką prowadząc własną działalność gospodarczą. Zdołałem poznać i nawiązać współpracę z wieloma biurami turystycznymi i pielgrzymkowymi. Dzięki temu nie tylko utrwalałem moje doświadczenie na kierunkach dobrze mi znanych, ale także poznałem nowe miejsca i kraje takie jak Liban, Białoruś, Malta, Katalonia, pirenejska Andora, Portugalia z Fatimą oraz Lourdes. Poznałem wielu nowych ludzi, a moim znakiem rozpoznawczym stała się czerwona czapeczka. Swoje relacje z nowych i starych destynacji umieszczam w Otwartym Przewodniku Turystycznym. Ponad to takie europejskie stolice jak Paryż, Lizbona, Wiedeń, Berlin, Wilno, Ryga, Tallin czy Helsinki stały mi się jeszcze bardziej bliskie, chociaż za każdym razem tęsknię do Jerozolimy, do której już tyle razy pielgrzymowałem z grupami.

Erwinowe Szlaki Pilot i Przewodnik, to nazwa mojej firmy, która dokładnie wskazuje formę mojej działalności. Gotowy jestem także udzielić pomocy w przygotowaniu i opracowywaniu programów, chętnie też odpowiem na wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące tras oraz kierunków, które obsługuję.

Zapraszam na mojego facebooka, a kto chciałby skontaktować się ze mną mailowo podaję mój adres.

Do zobaczenia na trasie!

Artykuły:

Helsinki nie maja nadmiaru zabytków. Są tą europejską metropolią, która nie każe turyście wyjeżdżać z kłopotliwym przekonaniem, że jeszcze tyle można było tutaj zobaczyć.

Na Cyprze osiedliły się liczne zgromadzenia z Europy zachodniej, niektóre dotarły tutaj w XII lub XIII wieku po kilkudziesięcioletniej egzystencji w Palestynie. Opactwo Bellapais jest świadkiem tamtych czasów...

Dla Cypryjczyków grób świętego jest bardzo ważnym miejscem pielgrzymkowym. Według tradycji został on pochowany nieopodal od miasta przez Marka, który uczynił to w tajemnicy przed Żydami.

Przez wieki decydujący wpływ na funkcjonowanie tego cypryjskiego ośrodka miały port i twierdza. Po inwazji tureckiej handel z portami anatolijskiego wybrzeża przyniósł Kyrenii widoczny dziś dobrobyt.

Dawna grecka nazwa miasta – Ammochostos – oznacza „zatopione w piasku”. Ta specyfika predestynowała je do roli głównego ośrodka turystycznego Cypru. Tak było przed 1974 rokiem, czyli zanim doszło do inwazji tureckiej i podziału wyspy.

Najważniejszym miejscem w klasztorze jest kościół, gdzie w złoconym ikonostasie umieszczona jest cudowna ikona. Wierni rządkiem przesuwają się wzdłuż ikonostasu, w szczególny sposób adorując cudowną ikonę prosząc Matkę Bożą o liczne łaski.

Zobaczymy czerwone dachówki, które ostro odznaczają się na tle gór i kontrastują z błękitem nieba. Zauważymy jasną sylwetkę miejscowego kościoła. Jest on nakryty czerwoną dachówką, ponad którą wznosi się obowiązkowa kopuła.

Tutejsze górskie kościoły są wyjątkowe ze względu na unikatowe malarstwo naścienne, które w tych prowincjonalnych obiektach prezentuje najwyższy poziom sztuki prawosławnej okresu średniowiecza od XII do XVI wieku.

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!