Jolanta Głodowska Artykułów: 39

Jolanta Głodowska

Moje abecadło

A jak albumy. Mam ich mnóstwo, często do nich zaglądam. Lubię oglądać piękne miejsca i wspaniałą sztukę. Wciąż jeszcze wywołuję zdjęcia z podróży i robię z nich własne albumy. I często je przeglądam!!!

B jak Bemowo. Moja mała Ojczyzna. Tu mieszkam od wielu lat, znam każdy kamień, dom, ulice i legendy. Jelonki, Boernerowo, forty, las. Zawsze chętnie tu wracam z najdalszej podróży.

C jak czas. Od pewnego momentu życia dla mnie biegnie w… drugą stronę. Coraz więcej mi się chce!

D jak dom i dobra książka. Lubię ten moment, kiedy po całym dniu pracy wracam do siebie i siadam z książką. Latem prowadzę ?życie balkonowe? (z tarasu oglądam zachody słońca), zimą zapadam się w fotel. Lubię Iwaszkiewicza, Białoszewskiego, Herberta, ale też Murakamiego i Vagrasa Liosę. Dobrą literaturę.

E jak eukaliptus. Uwielbiam ten zapach. Najmocniej poczułam go w Portugalii, gdy otwartym autobusem jechaliśmy z Capo da Roca do Sintry.

F jak figi prosto z drzewa. To nic, że w środku jest zdechła mucha (niestety!), figi są dla mnie symbolem lata i urlopu.

G jak góry. Przeszłam z 25-kg plecakiem niemal całe Beskidy. Spałam w schroniskach i pod namiotem w studenckich stanicach. Marzę, aby powtórzyć ten wyczyn.

H jak historia. Kiedyś jej nie lubiłam, uważałam za stratę czasu. Dziś mnie pasjonuje. Zwłaszcza historia Warszawy i sztuki.

I jak impresjoniści. Zachwyca mnie ich malarstwo. Będąc w Paryżu pojechałam na wyspę impresjonistów i spędziłam tam cały dzień. Porównywałam obrazy z pierwowzorem. Fascynujące.

J jak joint zapalony w Amsterdamie na imieninach królowej (oficjalnie, w coffeeshopie). A także jak jazda pociągiem, bo lubię ten sposób zwiedzania świata. No i jak jagody zbierane z krzaków, które pewnego lata w górach uratowały mnie przed śmiercią głodową, gdy załamanie pogody zmusiło mnie do pozostania w stanicy, a jedzenie już się skończyło.

K jak Klimt. Gustav Klimt, artysta, założyciel wiedeńskiej Secesji. Pisałam o nim pracę dyplomową (pt. ?Erotyzm czy pornografia?). Po raz pierwszy jego Judytę zobaczyłam w tym roku, w Wenecji. Cudowna.

L jak lody. To moja słabość. Najlepsze lody jadłam we Włoszech, a najwięcej smaków widziałam na Węgrzech (trudno było wybrać dwie kule spośród ponad 50!). I jak Lizbona, w której się zakochałam i do której zawsze chętnie wracam.

M jak magnesy. Zbierajmy je razem z córką. Mamy czym się pochwalić. To czasami małe dzieła sztuki, a czasami kicz. Ale każdy jest wspomnieniem jakiegoś przeżycia.

N jak nauka. Wciąż się uczę. Skończyłam już kilka studiów podyplomowych i wciąż mi mało.

O jak opowieści. Zawsze po powrocie z wypraw organizuję wieczór wspomnień. Zapraszam przyjaciół i przy przywiezionych smakołykach snuję opowieści. Nie wiem jak oni to znoszą, ale ja uwielbiam…

P jak przewodnik. Nigdy nie lubiłam wycieczek z przewodnikiem, aż …sama nim zostałam. Teraz to ja oprawadzam po Warszawie i bardzo to lubię!

R jak ryby zjadane gdzieś w małej lokalnej knajpce. O pierwsze miejsce walczy smak dorady z Lizbony, z grillowanym łososiem zrobionym w lesie na Bemowie.

S jak Słowenia. Moje ostatnie odkrycie. Cudowne wybrzeże, wspaniały Kras, zachwycająca Lublana. Jeszcze tam wrócę.

T jak targi staroci. Nie lubię warszawskiego Koła, ale chętnie chodzę na takie targi za granicą. Kończy się na oglądaniu. Tylko w ten sposób naprawdę czuję miasto i jego mieszkańców.

U jak upał. Uwielbiam wygrzewanie sie na słońcu. Kiedyś byłam kotką, teraz co najwyżej krokodylicą….

W jak Warszawa. Kocham to miasto, jestem warszawianką od pokoleń. Po prostu.

Z jak zakupy. Z podróży zawsze przywożę coś z lokalnej kuchni. Patrz literka O. No i zdjęcia. Na moich zawsze są towarzysze podróży. Obrazki pokazują nie tylko zabytki, ale też chwile zachwytu.

Artykuły:

Od strony Wisły, w przypałacowym ogrodzie znajdował sie zwierzyniec, w którym właściciel trzymał między innymi małpy. Zwierzęta trafiły do... literatury. Henryk Sienkiewicz umieścił je w Potopie.

Fontanna należała do sieci pierwszego nowoczesnego wodociągu miejskiego. Stworzył ją Henryk Marconi, w połowie XIX wieku. Została otwarta 4 czerwca 1855 r., w dniu corocznej loterii fantowej odbywającej się w Ogrodzie Saskim.

Ratusz wrócił na plac Teatralny dopiero w 1997 r. Ile jest w nim dawnego obiektu? Niestety, imponująca budowla jest w całości repliką! Co więcej, odtworzono tylko fasadę ratusza. Wystarczy przejść bramę pod wieżą, aby znaleźć się w wieku... XXI, wśród ścian nowoczesnego biurowca.

Mury wyrównano i wymieniono w nich spoinę. I właśnie owe czarne kreski, które biegną na różnych wysokościach, oddzielają autentyczne fragmenty muru (z XIV-XV w), od całkiem nowych cegieł.

W Warszawie trwa powstanie. Brakuje broni i amunicji. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania są gotowe dokonać zrzutów, ale potrzebują zgody Sowietów na lądowanie bombowców na ich terenie. Stalin odmawia...

Książę oniemiał z żalu. Upuścił kwiaty i... zaczął tracić ludzkie kształty! Po chwili upadł na cztery łapy, smutnie zwiesił głowę, uronił łzę. Zamienił się w kamiennego niedźwiedzia.

Kolumna Zygmunta powstała w 1644 r. Jest najstarszym pomnikiem świeckim w Warszawie. Król z brązu ma 2,75 m. Stoi na ośmiometrowym trzonie z granitu. Król wciąż jest ten sam (choć po przejściach), zaś kolumna już trzecia.

Dziś pałacyk należy do Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Znów słychać głośne „Pojedziemy na łów, na łów towarzyszu mój…”. Czy słyszą to wołanie dawni bywalcy?

Chociaż mamuty kojarzą się z daleką Syberią, żyły także w Warszawie, oczywiście w epoce lodowcowej. Wiele kości tych zwierząt odkryto pod koniec XIX w na Szczęśliwicach.

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!