Kair to największe miasto Afryki i jedno z najbardziej zaludnionych miast na świecie. Tylko w obszarze samej metropolii mieszka około 8 milionów osób, natomiast populacja całej aglomeracji zbliża się do 16 milionów.
Aleksandria uznawana jest za jeden z najlepszych letnich kurortów w tej części świata. Ponad 20-kilometrowa esplanada z szerokimi piaszczystymi plażami i ogrodami, bulwary, ekskluzywne hotele – to cechy charakterystyczne tego egipskiego miasta.
Nowa Biblioteka w Aleksandrii w Egipcie jest jedną z największych na świecie. Może pomieścić osiem milionów książek. Znajdują się tu specjalne biblioteki dla niewidomych oraz niedowidzących dzieci i młodzieży, zawierające działy poświęcone sztuce oraz multimediom.
Peryferia – to określenie zawsze ma pejoratywny wydźwięk, a w Casablance się zmaterializowało. Nowoczesne centrum miasta z szerokimi bulwarami otoczone jest ze wszystkich stron przez ubogie dzielnice...
Bulwar Mohammeda V jest wytworny, autentycznie piękny, z zadbanymi ogromnymi kamienicami, ozdobionymi drewnianym ornamentem, ze szpalerem palm – jedna w jedną i ciekawie zbudowanymi, a właściwie obudowanymi ogromnymi kamieniami fontannami.
Fez, Maroko...Kiedy staniemy w progu bramy widać wieże – minarety najważniejszego meczetu Karaouiyne. Za chwilę traci się go bezpowrotnie z oczu. A prowadzą do niego dwie drogi: jedna gdzieś ginie zaraz na początku, idzie się więc tą, która się sama narzuca.
Nie-muzułmanie ciągle jeszcze nie są w Maulaj Idris witani z otwartymi ramionami. To dumne miasto. Do mauzoleum corocznie przybywają pielgrzymki. Nie można się w nim zatrzymać na nocleg – bo to miasto święte i nie ma hotelu.
Historia miasta sięga IX wieku, kiedy to berberyjskie plemię Meknasa rozbiło tu namioty i dało miastu nazwę. Powstała medyna – jedna z najstarszych w Maroku, z potężnymi murami obronnymi i bramami istniejącymi do dziś.
Wielbłąd musi być na pustyni. Gdy podnosi się prostując tylne nogi (które ma chyba złożone wielokrotnie) i rzuca niespodziewającym się niczego turystą w przód, w tył i znowu w przód, krzyk sam się wydobywa z gardła. A jak miło jest zanurzyć dłoń w wielbłądziej sierści...
Pasażerowie zmieniali się często. Gdy na którymś z przystanków w środku pustyni zobaczyłam sześcian 2x2x2 pełen kartonów z margaryną, prawie się nie zdziwiłam, że ten bagaż też pojedzie z nami, rozłożony na dachu autobusu...
