W sumie świetna, bardzo skrótowa lekcja historii miasta i kraju. A z tego muzeum i przedstawionej ciekawej, ale przecież bardzo ubogiej przeszłości, wychodzi się wprost w XXI wiek...
St. Julian?s zawdzięcza swoją nazwę patronowi osady Julianowi Szpitalnikowi. Znany był też jako Julian Gościnny lub Julian Biedak. Kult tego świętego na Malcie sięga XV wieku. Do tej pory otoczony jest tu szczególną czcią.
Owalny plac otaczają drewniane dwu- trzypiętrowe domy z balkonami, galeryjkami, podcieniami. Centralny plac wysypany żółtym piaskiem, dokoła trybuny i bandy. Miasto szykuje się do tradycyjnej, dorocznej (zawsze w październiku) korridy.
Jako siedziba szejka i centrum administracyjne fort służył do 1970 roku. Później przez 10 lat był głównym komisariatem policji szejkanatu, oczywiście z lochami dla przestępców. Po czym na polecenie szejka powstało w nim w 1981 r. muzeum archeologiczne.
Z zamkowego założenia pozostał jedynie fragment zachodniego skrzydła oraz resztki bastei o średnicy około 10 m. Tylko tyle zostało z rezydencji wzniesionej przez Jana i Andrzeja Fredrów w drugiej połowie XVI wieku.
Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku odbudowano zamek. Potem utworzono tu muzeum. Obecnie znajduje się tu hotel. W czwartkowe popołudnia Zamkowe Biesiady organizowane są przez cały rok.
Największym tutejszym hitem jest jednak relikwiarz św. Maura. Jeden z najcenniejszych zabytków zarazem artystycznych jak i historycznych w całych Czechach. Uważany za „nr 2” po królewskich regaliach.
W okresie międzywojennym zamek kupił Leon Kozłowski i był jego gospodarzem przez pięćdziesiąt lat. Po II wojnie komuniście nie zabrali jego własności i prawdopodobnie był jedynym prywatnym właścicielem zamku w całym sowieckim bloku.
Barokowy pałac jest świeżo odnowiony, jego paradna fasada pięknie się prezentuje w zachodzącym słońcu. Widać, że w renowację, przy wsparciu unijnych funduszy, włożono wiele sił i środków. Trochę tylko żal, że wnętrza muszą być puste...
W odrestaurowanych salach zamkowych znajdują się różne wystawy. Zanim tam wejdziemy, musimy przebrnąć obok kramów z pamiątkami i to mi się wcale nie podoba. Kramy mogą stać na dole obok kasy. No ale biznes jest biznes...
