Ruiny są pozostałością największej twierdzy na terenie współczesnej Armenii. Można je zwiedzać i wejść aż na samą górę, do stojącego na szczycie masztu z flagą kraju.
Mimo że już w latach 60. ubiegłego wieku zamek uznano za zabytek, przez lata był tylko kupą gruzu zarośniętą krzakami. Od 2011 r. postępuje jego systematyczna rekonstrukcja. Oczyszczono teren i udostępniono ruiny zwiedzającym.
Przez wieki decydujący wpływ na funkcjonowanie tego cypryjskiego ośrodka miały port i twierdza. Po inwazji tureckiej handel z portami anatolijskiego wybrzeża przyniósł Kyrenii widoczny dziś dobrobyt.
Dawna grecka nazwa miasta – Ammochostos – oznacza „zatopione w piasku”. Ta specyfika predestynowała je do roli głównego ośrodka turystycznego Cypru. Tak było przed 1974 rokiem, czyli zanim doszło do inwazji tureckiej i podziału wyspy.
To wstawiennictwu Spalatina zawdzięcza Marcin Luter protekcję księcia elektora i opiekę w ukryciu na zamku Wartburg, w najtrudniejszych dla niego czasach. Ale też starał się łagodzić radykalne działania Marcina Lutra i nawoływał do zgody.
Czersk upodobała sobie Bona bardziej niż inne polskie ponure zamczyska. I, jak to miała we zwyczaju, zaprowadziła nowe porządki: na stokach zamkowego wzgórza uprawiała winorośl, a w przyzamkowym ogródku zapuściła marchewki, pietruszki, pory, selery – słowem – włoszczyznę.
Potężna plenerowa impreza kulinarna na zamku to jedyna taka w tej części Polski. W poprzednim roku laureatami kulinarnych zmagań były takie przysmaki, jak szynka pieczona w chrzanie, chołodziec litewski czy sucharki cynamonowe.
Król Henryk II, którego małżonką była Katarzyna Medycejska, związany był przez długie lata z Dianą de Poitiers, szczególnie ją faworyzując. Podarował jej zamek Chenonceau oraz wyasygnował część królewskich dochodów i klejnoty Korony...
Kobiety budowały, posiadały i rządziły zamkiem Chenonceau. Mówi się o nim „Zamek Dam” (le château des Dames). Położony ponad rzeką Cher, należy do najbardziej czarujących ze względu na architekturę i wystrój wnętrz.
Sam główny sprawca reformacji, Marcin Luter, odwiedzał to miasto co najmniej czterdziestokrotnie. A to – przy powolności ówczesnych środków transportu oznacza, że bywał tu co chwilę. Odwiedzał swych protektorów na zamku Hartenfels.
