Ta spektakularna historia rozegrała się w utworzonym wiosną 1942 r. obozie dla zestrzelonych lotników alianckich – Luft 3. Swobodną relację z wydarzeń przedstawia dość historyczny już, ale bardzo znany film „Wielka ucieczka”. 110-metrowym tunelem uciekło wtedy 80 jeńców.
Bydgoska fabryka pieniędzy została założona w 1594 r. jako przedsiewzięcie prywatne, wkrótce jednak stała się mennicą królewską. W ciągu dziejów dwukrotnie była jedyną czynną mennicą państwową w Rzeczypospolitej.
Schodzę ze wzgórza, zagłębiam się w zawiłe uliczki. Mam tylko dwie godziny, więc nie wiadomo od czego zacząć i gdzie skończyć. Przy jednej z uliczek dostrzegam bardzo ładny dom, a jest to muzeum Aleksandra Papadiamantisa.
Uczestnicy organizowanych w muzeum imprez plenerowych zostają zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt: motyki, rydle (typ szpadla) i pod okiem bursztyniarza Zdzisława Bziukiewicza wyruszają do zrekonstruowanej XIX-wiecznej kopalni.
Degustacji nie było, ale zwiedzający mogli przyjrzeć się jak przebiega destylacja alkoholu w sprzęcie przystosowanym do pędzenia bimbru. Obie fabryczki przekazała muzeum policja, która skonfiskowała urządzenia od bimbrowników.
Z założenia znalazły się w Muzeum Orsay dzieła sztuki drugiej połowy XIX w. (z lat 1848-1914), prezentujące malarstwo, rzeźbę, wystrój wnętrz – głównie meble, architektoniczne detale, modele (Opera) oraz fotografię.
W dawnych wiekach było tu ważne centrum handlowe na szlaku, którym transportowano wino na północ, do Polski. Produkowano tu też beczki na tokajskie wina. Od nazwy tej miejscowości przyjęto nawet miarę tokajskiego trunku – baryłka Gönc.
Skansen zrobił na mnie spore wrażenie. Początkowo otulony był mgłami by później ukazać się w promieniach słonecznych. Przez chwilę był to taki… zaczarowany świat baśniowy. Cisza, nie ma turystów, wędrująca mgła…
W 1967 roku, roku zaprzestania produkcji, wpisano gwoździarnię w Maleńcu do rejestru zabytków, nie poszły za tym jednak prace konserwatorskie. Przed zagładą uratował ją przypadek...
Muzealna ekspozycja broni nie była może zbyt ciekawa, bo składała się głównie z kopii, ale warto było ze szczytu wieży spojrzeć na panoramę miasta i dolinę rzeki Łydyni. Warto było, bo teraz wstępu do zamku nie ma. Trwa „rewitalizacja”. Co to oznacza? Nie wiadomo.
