Szczególnie malownicze są trasy w Parku Narodowym Pale di San Martino. Pasmo tutejsze nazywane jest często Koroną Dolomitów, a punktem wypadowym jest San Martino di Castrozza.
Niewielki park zdrojowy. Kilku spacerowiczów, kilku kuracjuszy wędruje od źródełka do źródełka. Gdzieś dalej, trochę na uboczu sanatoria. Wokół spokój i cisza. Cerkiew i kościół, kilka sklepów, restauracja. To jeden z najmniejszych naszych kurortów - Wysowa.
Po słowackiej stronie Tatr jest więcej szlaków turystycznych, schroniska są położone wyżej. Odległości międzynimi są na tyle małe, że poszczególne odcinki pokonamy spokojnym tempem, zatrzymując się na sesje zdjęciowe.
W miejscach po dawnych miejscowościach są tablice przedstawiające rysunki nieistniejących cerkwi. A w przewodniku znajdziemy więcej informacji o historii i przyrodzie tego skrawka Bieszczadów.
Wszyscy czekamy na świt. Gdy ten nadchodzi, rozlegają się śpiewy i modlitwy w kilku językach: japoński miesza się z francuskim, polskim; słychać szczęk migawek aparatów fotograficznych. Kilkanaście minut później w kapliczce zaczyna się msza.
Zwiedzanie umila kuchnia. Tutejsza należy do tych, których smak się długo pamięta. Region słynie z restauracji serwujących dania lokalne, winnic z doskonałymi winami, wytwórni serów i miodów.
Z myślą o leniwych turystach, którzy nie lubią chodzić po miastach z mapą, lub o tych, którzy na mapach się zupełnie nie orientują, w stolicy Dolnej Saksonii – Hanowerze utworzono szlak wymalowany na ulicach i chodnikach.
Obok krzesła poprowadzono cztery trasy zjazdowe. Dwie oznaczono w części na czerwono, w części na niebiesko. Dwie pozostałe, niebieskie, dostępne są gdy leży naturalny śnieg, przy czym jedna jest w dyspozycji amatorów zjazdów poza trasami.
Pomysł usypania w tym miejscu kopca powstał podczas zebrania gospodarzy wsi Rzewuski Zawady. Podrzucił go Czesław Dylewicz, miejscowy, młody wtedy nauczyciel, który uczestniczył już w sypaniu Kopca Niepodległości w Krakowie.
Szczyt porastają krzaki, a nawet spore drzewa, w dodatku ścieżka oznaczona strzałką z napisem „punkt widokowy” – prowadzi w maliny. Przy odrobinie dobrej woli znajdziemy jednak prześwity z widokiem na wody Zalewu i trafimy do posągu Trygława.
