Halina Puławska Artykułów: 453
Lubię wracać do domu z podróży.
Lubię podróż planować, a gdy przychodzi do wyjazdu zastanawiam się, co mnie tak goni po świecie.
Lubię bose spacery plażą. Lubię szum fal morskich i kolory morza.
Lubię wracać do znanych mi miejsc, które lubię…
Lubię jeździć koleją i prowadzić samochód.
Lubię góry – oglądać, nie lubię wdrapywać się na nie.
Lubię patrzeć z góry… na widnokrąg bez kresu.
Lubię gwar ulicy i ciszę pól i ogrodów, lubię klimat kafejek i atmosferę muzeów.
Lubię samotne podróże, robię co chcę, zawracam w pół drogi lub dążę do celu do utraty tchu – podróż to wolność.
Nie cierpię się pakować, zwykle jednego jest za dużo, drugiego za mało, i zawsze zbyt ciężko.
Szczerze nienawidzę kataru i komarów.
Co jeszcze chciałabym zobaczyć? Kubę i Amerykę Łacińską. Póki co obrabiam mój ogródek i szykuję się do zimowego snu – nie jeżdżę na nartach.
Nie wierzcie w obiegową, niesprawdzoną na własnej skórze – a raczej nosie – opinię, że woda ma nieprzyjemną woń. Nie ma. Nie wierzcie, że gondolierzy śpiewają wyłącznie neapolitańską pieśń "O sole mio" ...
Rybacy na Zalewie. Taki obrazek przypomina o przeszłości miasteczka Nowe Warpno, które „stało rybą” od zawsze. Nie przypadkiem w jego herbie jest ryba w szponach gryfa, który mówi nam z kolei, że było Nowe Warpno miastem pomorskim książęcym...
Pojawił się niedawno w Rzymie nowy punkt widokowy. To taras z kwadrygami na rzymskim monumencie Wiktora Emanuela II – Vittoriano, zwanym również Ołtarzem Ojczyzny, ze względu na znajdujący się tam Grób Nieznanego Żołnierza.
Jest w Centrum również sklep, w którym zakupić można, wykonane współcześnie „cudeńka” z porcelany wg wzorów również sprzed 300 lat. Jest też podana w pigułce wędrówka przez proces powstawania owych porcelanowych cudów…
Z jednej strony – oddzielone od ulicznego gwaru jest jak cicha przystań, z drugiej – widać, że ma swoich mieszkańców; schnie na sznurach pranie, w terakotowych donicach wszędzie stoją kwiaty, pracuje zakład grawerski, parkują rowery i skuterki.
Niecodziennym przykładem przepychu nakrycia jest (nieistniejąca już) zastawa hrabiego Heinricha Brühla. Oto w jej inwentarzu wymienia się: 4 kościoły, 2 świątynie, 3 wieże, 51 domów, 13 chałup, 5 stodół... Cóż to musiał być za stół!
Dwudziestu artystów z dziesięciu krajów świata pokryło fasady jedenastu budynków autentycznymi dziełami sztuki. Nie ma w nich „zadanego” tematu. Są futurystyczne, abstrakcyjne i klasyczne. Wszystkie przekazują duchowe wartości. Wartości uniwersalne.
Chorobliwa miłość Augusta do porcelany uczyniła z niego hojnego i troskliwego mecenasa. Tak troskliwego, że wynalazca stał się więźniem fabryki, a zamek Albrechta był twierdzą strzegącą arkana porcelanowej produkcji.
Dekoracją jest przede wszystkim światło, blask tysięcy lampek oplatających drzewa i rozwieszonych między domami. Świeci się wielkie młyńskie koło ustawione nad brzegiem stawu młyńskiego Pfaffenteich. Obok niego wylane zostało lodowisko...
Na rynku ustawia się miśnieński, nieduży jarmark adwentowy (Weihnachtsmark). Tak jak w większości małych miast ma charakter kameralny i nabiera tego wyjątkowego kolorytu szczególnie po zmierzchu, gdy tonie w iluminacjach i podświetlonych fasadach.

