Zuzanna Grabska Artykułów: 213
Nie wiem, czy bardziej lubię aktywne zwiedzanie czy zwiedzanie muzeów i zabytków.
Staram się dzielić te dwie moje pasje i łączyć spacery po lesie, żeglarstwo a ostatnio również windsurfing, z zażywaniem kultury. Nie zawsze się to udaje, ale szukam ideału. Lubię poznawać Polskę.
Wiele radości sprawia mi też opisywanie moich wycieczek w Otwartym Przewodniku Krajoznawczym. Choć nie nadążam z opowiadaniem o wszystkich. Może odrobię zaległości na emeryturze?
Spichlerze połączone były drewnianymi rynnami bezpośrednio z portowym nabrzeżem. Zsypywano tędy ziarno wprost na statki. A w razie zagrożenia łatwo było je zniszczyć: wtedy ściany znów pełniły rolę murów.
Kościół rozbudowywano, przyozdobiono też w czasach renesansu. Zachował jednak dawną bryłę, jest ceglany, jednonawowy. Zewnętrzne ściany zdobią białe blendy, wejścia – gotyckie portale.
Inspiracją do projektu nowej siedziby były jednocześnie i neogotyckie zamki angielskie i włoskie rezydencje – jedne i drugie znane panu Narzymskiemu z jego licznych podróży. Czyim pomysłem było stworzenie z pałacu kalendarza – nie wiadomo.
Anna Wazówna jest teraz patronką brodnickiego zamku, jej imię nosi doroczny turniej rycerski. Postacią była wybitną. Starszy brat, Zygmunt, bardzo liczył się z jej zdaniem, więc gdy został królem Polski, przyjechała wraz z nim.
Jak pamiętamy z lekcji historii, w 1228 Konrad Mazowiecki sprowadził krzyżaków, by bronili mazowieckich rubieży od pruskich ataków. Powierzył im Ziemię Chełmińską. Krzyżacy zagnieździli się tu na dobre. Już w 1231 roku Radzyń znalazł się w ich rękach.
Strzyżone trawniczki, francuskie żywopłotki. W bramce dwie panie zainteresowane, dlaczego robie zdjęcia: Ładnie – odpowiadam. Cieszą się moim uznaniem: pokazują ogrody, polecają obejrzenie schodów: takie, dobre na ślub…
W Żółwinie, wsi położonej na południe od podwarszawskiej Podkowy Leśnej stoi niewielki pałac. Do niedawna w ruinie, teraz ładnie odnowiony, nie wyróżniałby się spośród wielu podwarszawskich rezydencji, gdyby nie związana z nim tajemnicza historia…
Po ekspozycji muzeum spodziewałam się więcej. Bo nie jest ciekawa. Trochę eksponatów z wykopek, parę namalowanych obrazków przedstawiających pracę „metalurgów” w dawnych wiekach, kilka map i tablice do poczytania. Wystawa bardzo tradycyjna w formie.
Warto tu przystanąć z powodu dwu ładnych budowli. To zajazd i kościół, obie wzniesione według projektu znanego architekta Jakuba Kubickiego. O tym, że dzisiejsza wieś gminna była kiedyś znaczącym miastem na handlowym trakcie, przypomina rozległy rynek.
Tablica ma kształt porwanego, czy raczej nadpalonego zwoju Tory, załamanego na narożniku budynku. Lakoniczny napis informuje: W tym miejscu w latach 1861-1938 stała synagoga. I tyle. Zapewne to samo mówi napis hebrajski...

