Nie zdążyłam dokładnie obejrzeć wnętrza, bo ledwie ksiądz odszedł od ołtarza, ministranci pogasili światła. Organista zniecierpliwiony czekał u bramy, aby ją można było zamknąć…
Powrotowi bydła do zagród towarzyszą zabawy przy muzyce, regionalne przysmaki, konkursy, jarmarki, loterie pieniężne, wykłady na temat rolnictwa oraz specjalne programy dla dzieci.
Zadbana, ładnie utrzymana cerkiewka, nie pełni już funkcji sakralnych. Należy do Regionalnego Muzeum Tradycji Ludowych w Drohobyczu. Zwiedza się ją z przewodnikiem, za biletami.
W 1924 roku przybyli tu jezuici. Nabyli domek przy ul. Kaszubskiej i dobudowali do niego drewnianą kaplicę w kształcie werandy. Zaczęła ona funkcjonować jako kaplica p.w. św. Andrzeja Boboli. Zaspokajało to potrzeby nielicznych letników.
Stłoczeni w kiepskim birmańskim autobusie, telepaliśmy się całą noc po jeszcze bardziej kiepskich drogach. Ale obcowanie z życzliwymi i pogodnymi Birmańczykami było najlepszą, praktyczną lekcją buddyzmu.
Miłośnicy sportu motorowego, ich rodziny i przyjaciele zjeżdżają na wyspę na coroczne Isle of Man TT Races – bezdyskusyjnie najbardziej kultowy, najstarszy (od 1904 r.) uliczny wyścig motocyklowy na świecie.
Dla turystów nie ma tu absolutnie żadnych pamiątek. A to jest najlepszym dowodem, że jest to autentyczny, „wewnętrzny” indiański targ. Nasza zaś na nim obecność stanowi ewenement...
Wieki temu statek Krzysztofa Kolumba dobił do tutejszych brzegów odkrywając Kubę dla reszty świata. Wielkiego odkrywcę zachwyciła tutejsza okolica, śnieżnobiałe plaże i tonące w zieleni wzgórza…
Wprawdzie czynny jest przez cały rok jeden z ośrodków wypoczynkowych, ale trzeba go najpierw znaleźć. We wsi, poza sezonem czynne są dwa sklepy spożywczo-przemysłowe. Nie ma apteki, poczty ani szkoły.
Podczas podróży po Bali niekiedy całkiem nieoczekiwanie można trafić na jakieś święto, czy obrzędy. A ich jest mnóstwo. Balijczycy kochają się w nich...
