Kościół św. Jana w mieście Gouda jest najdłuższą świątynią w Holandii – ma aż 123 metry. Słynie również z 64 witraży wykonanych w latach 1555-1603, pochówków wewnątrz światyni i niezwykłych organów oraz karylionu, czyli zespołu dzwonów poruszanych automatycznie.
Mijamy jakąś bramę i nagle znajdujemy się w centrum miasteczka, leżącego u stóp sławnego Fortu Amber. Natychmiast otacza nas tłum handlarzy oferujących różne towary. Ale spieszymy się, chcemy jeszcze przed zmrokiem obejrzeć fort i pałac. Przesiadamy się na... słonie.
Gdy wreszcie dostajemy znak że autobus podjechał na stanowisko, okazuje się, że zamiast firmy, której zapłaciliśmy za bilet, jest inna, dwie klasy niższa. Przewoźnik u którego wykupiliśmy bilet za 20 soli sprzedał nas do innej, tańszej firmy...
Właśnie te szuwary i oczerety objęto ochroną, tworząc rezerwat Komorów, który ciągnie się od parku wokół pałacu w Lucieniu, miejscowości od której jezioro wzięło nazwę, aż do Mikołówka, w którym znajduje się największe nad tym akwenem plażowisko.
Sceny te jeszcze przed kilkudziesięciu laty uważane za szokujące, nie mają jednak niczego wspólnego z europejskim pojęciem pornografii. Nawet, gdy przedstawiają seks grupowy... Dwa zespoły świątyń wpisano na listę UNESCO.
Kąpielisko w Brzeźnie jest najstarszym kąpieliskiem na Pomorzu Gdańskim, starszym nawet niż kąpielisko w Sopocie. A jego istnienie zawdzięczamy... Francuzom.
Druskienniki (Druskininkai) to pięknie położone miasto na Litwie. Znajduje się na wysokim brzegu Niemna, otoczone lasami i jeziorami. Jest to najpopularniejsze litewskie uzdrowisko. Do ich popularności przyczynił się Józef Piłsudski, który często tu wypoczywał.
Targi to nie tylko tutejszy rytuał, ale i konieczność. Sprzedawcy, zwłaszcza uliczni handlarze, zaczynają bowiem od niebotycznego w tutejszej skali pułapu cen, aby zejść, gdy dochodzi do transakcji, nawet do jednej piątej żądanej kwoty.
Dzisiaj zwiedzamy najważniejszą atrakcję wyprawy – pustynią solną Uyuni w Boliwii. Najpierw jedziemy oglądać gigantyczne kaktusy porastające brzegi solanki, potem pędzimy 90 km na godzinę po spękanych płatach soli. Po horyzont nie widać nic, oprócz jaskrawej bieli.
Była stolica cesarza Indii Akbara Wielkiego. A jednak jest to martwe miasto, jedno z najwspanialszych, a zarazem najdziwniejszych na świecie. Nie ma tu ruin... wydaje się, że mieszkańcy wyszli tylko na chwilę, zabierając ze sobą sprzęty domowe.
