Zuzanna Grabska Artykułów: 215
Nie wiem, czy bardziej lubię aktywne zwiedzanie czy zwiedzanie muzeów i zabytków.
Staram się dzielić te dwie moje pasje i łączyć spacery po lesie, żeglarstwo a ostatnio również windsurfing, z zażywaniem kultury. Nie zawsze się to udaje, ale szukam ideału. Lubię poznawać Polskę.
Wiele radości sprawia mi też opisywanie moich wycieczek w Otwartym Przewodniku Krajoznawczym. Choć nie nadążam z opowiadaniem o wszystkich. Może odrobię zaległości na emeryturze?
Dziś zbiór liczy 253 prace, zajmują dwie sale. Są to przede wszystkim słynne portrety malowane pastelami na papierze. Na stałe wystawia się niespełna połowę z nich, jednak ich zestaw wymieniany jest co pewien czas.
Kościół Narodzenia NMP stoi tuż przy drodze prowadzącej przez wieś. Świątynia, w stylu barokowym, w jego drewniano-ryglowym pomorskim wydaniu, oparta jest na konstrukcji szkieletowej, na planie prostokąta o ściętych narożach. Dach zdobi niewielka sygnaturka.
Po kasacie zakonu augustianów na przyjmującym protestantyzm Pomorzu w roku 1534 XIV-wieczny budynek klasztorny włączono do dóbr książęcych, potem przebudowano na zamek myśliwski. Pod koniec XVII wieku zabudowania popadły w ruinę. I w takim stanie pozostają do dziś.
Eklektyczny gmach zaprojektowali Władysław Marconi i Zygmunt Hendel. Sto lat temu pałac zadziwiał architekturą i nowoczesnością: było w nim centralne ogrzewanie i oświetlenie elektryczne.
Arboretum to wyodrębniony obszar, na którym uprawiane są drzewa, krzewy i krzewinki dla celów naukowych i hodowlanych. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa arbor - drzewo.
Teraz, wspominając budowlę, która kiedyś zrobiła na mnie ogromne wrażenia, miałam nadzieję, że zastanę ją odrestaurowaną i służącą ludziom, tak jak stało się z wieloma innymi bożnicami w ostatnich latach...
Dziś 15-tysięczne miasto jest stolicą powiatu. Okolica słynie z sadownictwa, a zwłaszcza z jabłek, zapisanych w unijnych skoroszytach jako produkt regionalny. W okolicy więc dominują sady. W małomiasteczkowej zabudowie wyróżnia się kilka budynków.
Remus, kaszubski wędrowiec, „zatrzymał się” na kościerskim rynku w 2011 roku. Usiadł na taczce pełnej książek, zdjął buty, odpoczywa. Coś czytał, czy przeglądał, ale podniósł głowę znad papierów...
Przez ponad 60 lat było to miejsce zapomniane, opuszczone, porośnięte krzakami. Tylko zainteresowanym udawało się odnaleźć pojedyncze fragmenty nagrobków. Dopiero w roku 2008 podniesiono ocalałe macewy, a z odłamków stworzono pomnik.
Muzeum mieści się w budynku zabytkowej synagogi, której budowę rozpoczęto w 1741 roku, prawdopodobnie w miejscu starszej, drewnianej. Stoi ona ok. 300 m na północ od rynku, w centrum dawnej dzielnicy żydowskiej.

