W Parku Krajobrazowym Pape chroni się pas wybrzeża, położone wzdłuż niego nadmorskie wędrujące wydmy. W głębi lądu podmokłe tereny wokół kilku przybrzeżnych jezior są siedliskiem wielu gatunków ptaków.
Przestrzeń między kościołem a ruinami klasztoru zyskała nowy wymiar, sakralny, religijny, artystyczny i turystyczny. Na wędrówkę wśród pól zaprasza anioł, dzieło Jana Mogilanego. Jest to fragment Szlaku Papieskiego.
Mała Syrenka (Den Lille Havfrue) siedzi na wielkich głazach tuż przy nabrzeżu Langelinie. Autorem wykonanej w brązie rzeźby jest Edvard Eriksen, unieśmiertelniając w niej Syrenkę z baśni Hansa Christiana Andersena.
W delcie Niemna najciekawiej jest ponoć wiosną, kiedy tworzą się powodziowe rozlewiska, i kiedy migrują tędy tysiące ptaków. My byliśmy tu w środku suchego lata. Ptaki pochowały się przed słonecznym żarem.
Adelboden leży w dolinie rzeki Engstligen, która opada do niej z płaskiego kotła Engstligenalp 600-metrowym wodospadem. Centrum miejscowości z kościołem znajduje się na wysokości około 1350 m n.p.m., ale zabudowa jest rozrzucona po całej dolinie.
Którąkolwiek kolejką przyjedziemy (ja dotarłam tu z Wengen) na szczyt mamy jeszcze 20-minutowy, może półgodzinny spacer. To „Royal Walk”, nowa atrakcja, królewski spacer, którego trasę wytyczono latem ubiegłego roku.
Śródgórskie wypłaszczenie otaczają trzytysięczne szczyty z kulminacją na Wildstrubel (3234 m n.p.m.). Z racji wysokości na Engstligenalp śnieg pojawia się wcześnie i utrzymuje się aż do maja. Na górze jest ośrodek narciarski i piesze szlaki spacerowe.
Wybieramy się na wzgórza, gdzie bardzo szybko urywa się asfalt i zastępuje go bity, piaszczysty trakt. – Tędy szły legiony rzymskie i wojska ich adwersarza. Simona hamuje przed jedną z serii tablic, które stanowią lokalną atrakcję turystyczną – Szlak Hannibala.
Latem można tu oglądać, podobno jedne z najpiękniejszych w Szwajcarii, wrzosowiska. Teraz, jak okiem sięgnąć, białe połacie śniegu na łagodnych zboczach. I piękne lasy świerkowe.
Karawana dzieli się na grupy, a każda z nich idzie inną ścieżką. Jak to cudownie wygląda. Malutkie cienie odbijające się w ostatnich promieniach słońca. To jakby nasze „duchy” snuły się po wydmach...
