Stała ekspozycja poświęcona jest roli Richarda Wagnera w ideologii hitlerowskiej. Chociaż zarzucanie mu nazizmu to głębokie nieporozumienie. Hitleryzm narodził się w grubo ponad 30 lat po jego śmierci.
Wiatr chce urwać głowę, ale tu zawsze tak jest. Mimo to dłużej tu siedzę. Dookolna panorama jest świetna. Cergowa w całej swojej krasie, wzniesienia nad uzdrowiskami, Pogórze, Doły Jasielsko-Sanockie...
Każde z pomieszczeń jest dokładnie opisane, z ich historią, ciekawostkami, informacjami o ludziach, którzy tu bywali, bez pomijania dosyć wstydliwego przecież okresu fascynacji gospodarzy nazizmem.
Wspinam się ścieżką wzdłuż stacji Drogi Krzyżowej. Kapliczki są dość zaniedbane, murowane z cegły i osadzone na kamiennych cokołach. We wnękach znajdują się płaskorzeźby ze scenami Męki Pańskiej.
Niezwykle cennym i najstarszym obrazem jest ten z pierwszej połowy XVI wieku przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem. Został namalowany temperą na desce. To pozostałość późnogotyckiego tryptyku.
Nazwę domu w którym zamieszkał Richard Wagner, kompozytor wymyślił dokonując nieprzetłumaczalnej na język polski zbitki dwu słów: Wahn, co znaczy zarówno złudzenie jak i szaleństwo, oraz Fried(e) – pokój lub wolność.
Stanowiąca granicę między Mazowszem a Podlasiem rzeka na razie jest wąska, ma zaledwie kilka metrów, dość silnie meandruje. Płynie się niezbyt szybko, bo trzeba uważać na zakrętach...
Genua, wolna komuna miejska w ramach średniowiecznego Regnum Italicum, przyjęła postać republiki morskiej. Zakrojona na szeroką skalę ekonomiczna aktywność związana z morzem sprzyjały wzrostowi znaczenia miasta.
Gdy w 1872 r. Wagner przeniósł się z rodziną do stolicy Górnej Frankonii, rozpoczął zabiegi o zbudowanie w Bayreuth wielkiego, operowego Teatru Festiwalowego, na miarę swoich wizji muzycznych.
Niedaleko od galerii wyglądają z ziemi kolejne fragmenty wykopalisk. Z tego miejsca można oglądać wzburzone morze, którego fale rozbryzgują się o wysoki kamienny brzeg.
