Anna Ochremiak Artykułów: 623 ; Komentarzy: 208
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Zatrzymaliśmy się tu, by zobaczyć stary kościół. Stanął tu w 1684 roku (metryka parafii sięga roku 1361 roku) i nosi wezwanie świętych Szymona i Judy Tadeusza. Jest zbudowany z drewna, zrębowy z przysadzistą wieżą.
W Słopnicach Dolnych, jest niewielki drewniany kościół. Wybudowano go w latach 1774-76. Obok tego starego, na przestronnym placu, rośnie nowy… Jest już na ukończeniu. Czy wystarczy wiernych, by zapełnić wnętrze?
Dlaczego zbudowano obserwatorium? Bo w tym miejscu istniało ono przed wojną. Budowę tamtej placówki zainicjował Tadeusz Banachiewicz. Wybrał on szczyt na tyle bliski Krakowa, że łatwo było tu dojechać. I na tyle odległy, że powietrze było tu czyste i przejrzyste.
Pieszo najlepiej tu wejść czarnym szlakiem, prowadzącym z Rabki-Zdroju do Mszany Dolnej. Potaczkowa jest jednym z ciekawszych punktów na tej widokowej trasie. Szlak wytyczono jesienią ubiegłego roku.
Zobaczymy je odwiedzając pasiekę u podnóża Lubonia Wielkiego należącą do Jana Lupy i Czesława Szynalika, członków koła pszczelarzy w podbeskidzkim mieście Mszana Dolna.
Drewniana konstrukcja wypełniona jest brzozowymi witkami po których spływa lecznicza woda. Rozpryskuje się na gałązkach, paruje w słońcu i unosi z wiatrem tworząc leczniczy aerozol. Wdychamy go i wchłaniamy przez skórę spacerując wokół tężni.
To drugi pod względem wysokości szczyt w tych górach. To stojąc na widokowej polanie i spoglądając na sąsiednie wierzchołki wystające z mgły jak wyspy, Kazimierz Sosnowski miał ponoć nazwać te góry Beskidem Wyspowym.
Szczawa stara się o uznanie jej „zdrojem”. Nad rzeką wybudowano promenadę, jesienią 2010 r. otwarto pijalnię wód. Wielu zwolenników ma pomysł oddzielenia się miejscowości od gminy Kamienica i utworzenie gminy uzdrowiskowej. Czy to się stanie – nie wiadomo.
Podejść na nią można z każdej strony, bo na szczyt prowadzi aż pięć znakowanych pieszych szlaków turystycznych. Sam szczyt porasta las, nie byłoby więc z niego panoramy, gdyby nie wysoka wieża widokowa, wyrastająca ponad wierzchołki drzew.
Wyjeżdżając pod górę krzesełkiem oglądałam z upodobaniem, jak młodzi ludzie uczą się uczyć… Sporo, jak na nieliczną frekwencję na stoku w końcówce sezonu było też zestawów jeden na jeden: dziecko plus instruktor i dziecko plus rodzic.

