Anna Ochremiak Artykułów: 626 ; Komentarzy: 212
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Poniemiecki kurort nad Bałtykiem, kiedyś Rauschen, zachował wiele ze swojego dawnego charakteru, a na każdym kroku widać dbałość o estetykę, ład i porządek, tak jakby – na przekór historii – przetrwały na tym skrawku ziemi.
Złoża bursztynu znajdujące się w okolicach Jantranego są największe na świecie. Z dwu odkrywkowych kopalni pochodzi 90 proc. wydobycia tego surowca. A okoliczna ludność kopie bursztyn na własną rękę.
Ścieżka dydaktyczna o długości niespełna kilometra, prowadzi nas w las, do wygrodzonego w nim fragmentu terenu. To właśnie Tańczący Las (Танцующий лес) – miejsce, gdzie większość drzew jest powykręcana w przedziwny sposób.
Nawet teraz, we mgle, mżawce i wietrze, ruchome góry piasku na rosyjskiej części mierzei wyglądały wcale nie mniej ciekawie, niż oglądane przeze mnie kiedyś w pełnym letnim słońcu, wydmy po litewskiej stronie.
Cerkwie w stylu narodowym stawiano na planie krzyża z kopułą pośrodku. Styl ten, nawiązujący do budownictwa huculskiego, był modny w czasach dwudziestolecia i wiązał się z rozwojem wspólnoty narodowej rusińskich mieszkańców Karpat.
Kamienie mają tu ludzie, którzy urodzili się we wsiach Gór Bukowskich, którzy tu żyli, a nawet tacy, którzy byli tu tylko przejazdem. Ale każdy z nich – przeczytałam na tablicy informacyjnej – zostawił w tych górach cząstkę siebie.
Cmentarz powstał po założeniu radzieckiej bazy wojskowej w Bornem Sulinowie, a chowano na nim zmarłych obywateli ZSRR. Kto na nim leży, skoro umarli nie polegli w wojnie? Spoczywa tu aż 146 osób o nieznanym nazwisku. Dlaczego?
Na skraju przysiółka Vyšné Matiašovce stoi kościół otoczony murkiem z narożnymi basztami krytymi gontem. Na pewno pięknie się prezentuje na tle odległych szczytów gór, ale na tle pochmurnego nieba też zrobił wrażenie.
W 2001 roku, decyzją miejscowego proboszcza starą cerkiew rozebrano, a w jej miejsce postawiono nową, dokładnie taką samą, ale z nowego materiału. To spowodowało konflikt miedzy inwestorem a konserwatorem zabytków.
Okolica jest niezwykle malownicza, a przy tym dość odludna. Raczej rzadko odwiedzana przez polskich turystów, częściej przejeżdżają tędy, jeśli wpadną na pomysł, by na Ukrainę pojechać przez Słowację.

