Anna Ochremiak Artykułów: 624 ; Komentarzy: 210
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Ścieżka dydaktyczna o długości niespełna kilometra, prowadzi nas w las, do wygrodzonego w nim fragmentu terenu. To właśnie Tańczący Las (Танцующий лес) – miejsce, gdzie większość drzew jest powykręcana w przedziwny sposób.
Nawet teraz, we mgle, mżawce i wietrze, ruchome góry piasku na rosyjskiej części mierzei wyglądały wcale nie mniej ciekawie, niż oglądane przeze mnie kiedyś w pełnym letnim słońcu, wydmy po litewskiej stronie.
Cerkwie w stylu narodowym stawiano na planie krzyża z kopułą pośrodku. Styl ten, nawiązujący do budownictwa huculskiego, był modny w czasach dwudziestolecia i wiązał się z rozwojem wspólnoty narodowej rusińskich mieszkańców Karpat.
Kamienie mają tu ludzie, którzy urodzili się we wsiach Gór Bukowskich, którzy tu żyli, a nawet tacy, którzy byli tu tylko przejazdem. Ale każdy z nich – przeczytałam na tablicy informacyjnej – zostawił w tych górach cząstkę siebie.
Cmentarz powstał po założeniu radzieckiej bazy wojskowej w Bornem Sulinowie, a chowano na nim zmarłych obywateli ZSRR. Kto na nim leży, skoro umarli nie polegli w wojnie? Spoczywa tu aż 146 osób o nieznanym nazwisku. Dlaczego?
Na skraju przysiółka Vyšné Matiašovce stoi kościół otoczony murkiem z narożnymi basztami krytymi gontem. Na pewno pięknie się prezentuje na tle odległych szczytów gór, ale na tle pochmurnego nieba też zrobił wrażenie.
W 2001 roku, decyzją miejscowego proboszcza starą cerkiew rozebrano, a w jej miejsce postawiono nową, dokładnie taką samą, ale z nowego materiału. To spowodowało konflikt miedzy inwestorem a konserwatorem zabytków.
Okolica jest niezwykle malownicza, a przy tym dość odludna. Raczej rzadko odwiedzana przez polskich turystów, częściej przejeżdżają tędy, jeśli wpadną na pomysł, by na Ukrainę pojechać przez Słowację.
W tym sezonie na słowackie stoki będzie można? polecieć samolotem. 8 grudnia 2011 r. wystartują regularne połączenia lotnicze z Warszawy i Gdańska do Popradu. Samoloty będą latać z obu tych miast dwa razy w tygodniu – w czwartki i w niedziele.
Chyba zapomniałam dokładnie poczytać mapę zanim ruszyłam w pospieszną drogę ze Starej Lubowli do Kieżmarku. Dlatego uroda miasteczka zaskoczyła mnie, gdy już wjechałam na rynek. Gdzie ja jestem? Podoliniec! No tak, ale ze mnie gapa.

