Anna Ochremiak Artykułów: 626 ; Komentarzy: 212
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Szeroka Góra nie ma wyraźnie zaznaczonego wierzchołka. To płaska rozległa wypustka na wschód z głównego grzbietu, o łagodnie zarysowanej kopule szczytowej z kulminacją trudno rozpoznawalną w terenie i stromych zboczach.
Nasz zielony szlak z Zieleńca omija szczyt Orlicy. By tam dojść trzeba skręcić w nieoznakowaną ścieżkę na niewielkiej polance. Może zmieniło się to wraz z otwarciem wielkiej wieży widokowej po naszej stronie? Powinien być jakiś drogowskaz.
Torfowisko pod Zieleńcem jest największym takim obszarem w polskich Sudetach. Krajobraz zabagnionych obszarów, odkrytych lub porośniętych rzadkim lasem porównywany jest do syberyjskiej tundry. I jest bardzo ciekawy.
Jagodna to najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich, zamykających od południa Kotlinę Kłodzką. Najpopularniejszy szlak na górę prowadzi z przełączy Spalona, a właściwie z rozległej polany nieco powyżej, na której stoi schronisko PTTK.
Ścieżka zawdzięcza swoją intrygującą nazwę rosnącej tu kiedyś pomnikowej sośnie gonnej (tak to się chyba odmienia?) Małgosi. Wyczytałam że – niestety – Małgosia jest już złomem, czyli martwym sterczącym pniem złamanego drzewa.
Na biegówkowe spacery wybieram tej zimy chętnie właśnie największy obszar lasów Chojnowskich od zachodu ograniczony stawami Rybackiego Zakładu Doświadczalnego i rzeczką Zieloną, dopływem Jeziorki.
Najdłuższy zjazd, ze szczytu do Pichl, ma 5 km długości i 1120 m różnicy poziomów. Generalnie trasy są szerokie, niezbyt trudne, urozmaicone, o zmiennym nachyleniu – bardzo przyjemne do rekreacyjnej jazdy.
Pozostajemy w zimowej aurze, połączenie ośrodków odbywa się trasą o wiele mówiącej nazwie: Die Schönste – najpiękniejsza. Nią dojedziemy też do rozbudowanej niedawno Funslope, położonej w pięknych okolicznościach przyrody.
Ze w sumie 123 km stoków, które połączono w jeden ośrodek w 1998 r., na Hochwurzen przypada 20 km – to najmniej z czterech gór. 6 km to trasy łatwe, 14 km średniotrudne. Czarnych, trudnych odcinków nie ma tu wcale.
Trasy na Planai są w ogromnej większości czerwone (24 km), średniotrudne. Coś więc już trzeba umieć, zupełnie łatwych zjazdów tu jak na lekarstwo. Na czarno zaznaczono tylko 2 km – to zjazdy na samo dno doliny.

