Anna Ochremiak Artykułów: 620 ; Komentarzy: 207
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Najdłuższy zjazd, ze szczytu do Pichl, ma 5 km długości i 1120 m różnicy poziomów. Generalnie trasy są szerokie, niezbyt trudne, urozmaicone, o zmiennym nachyleniu – bardzo przyjemne do rekreacyjnej jazdy.
Pozostajemy w zimowej aurze, połączenie ośrodków odbywa się trasą o wiele mówiącej nazwie: Die Schönste – najpiękniejsza. Nią dojedziemy też do rozbudowanej niedawno Funslope, położonej w pięknych okolicznościach przyrody.
Ze w sumie 123 km stoków, które połączono w jeden ośrodek w 1998 r., na Hochwurzen przypada 20 km – to najmniej z czterech gór. 6 km to trasy łatwe, 14 km średniotrudne. Czarnych, trudnych odcinków nie ma tu wcale.
Trasy na Planai są w ogromnej większości czerwone (24 km), średniotrudne. Coś więc już trzeba umieć, zupełnie łatwych zjazdów tu jak na lekarstwo. Na czarno zaznaczono tylko 2 km – to zjazdy na samo dno doliny.
Teraz, w dobie koronawirusa wszystkie te atrakcje są zamknięte. Ale przecież kiedyś się otworzą! Na razie otwarcie sezonu zaplanowano na 31 stycznia. Czy tak się stanie? Czas pokaże.
Czy Berlin ma starówkę? Enerdowskie władze nie odbudowywały większości zabytków. Na gruzach stawiały budowle o nowej, socjalistycznej treści. Z jednym wszak wyjątkiem...
Piękna odnowiona i zadbana tysiącletnia starówka znajduje się w całości po niemieckiej stronie. Teraz w ruchu granicznym są ograniczenia, ale gdy tylko wirus odpuści…
Spacerując dziś wąskimi uliczkami czy posiadując na rynku trudno dziś uwierzyć, że choć miasto nie ucierpiało w czasie wojny, to enerdowskie władze chciały starówkę po prostu wyburzyć. Dlaczego?
Kim była „die lächelinde Polin”? Na imię miała Regelinda a była córką Bolesława Chrobrego i Emnildy. Tatuś wydał ją za mąż ok. roku 1002 pieczętując w ten sposób jakieś porozumienie pomiędzy skonfliktowanymi na ogół sąsiadami.
Spacer po starannie odnowionej starówce z jej basztami i średniowiecznymi zaułkami, ekumeniczną katedrą oraz zamkiem warto zakończyć zaglądając do ruin kościoła św. Mikołaja i na otaczający go cmentarz.

