Pomieszanie dawnych funkcji i nowych odbija się w architekturze tej miejscowości – wsi o wyglądzie małego miasteczka. Najbardziej zafascynowały mnie okna… Co widać na zdjęciach.
Cmentarz (największy w Galicji Zachodniej) powstał w latach 1917-1918 i jest położony na Szlaku Fontu Wschodniego I wojny światowej. Jego założenie przestrzenne jest dziełem polskiego rzeźbiarza Jana Szczepkowskiego
dę i idę do tego wyciągu, i widzę jakiś wyciąg poczwórny, z ruchomą osłoną nad krzesełkami. Po chwili zauważam, że idzie w dół i przez chwilę nie mogę posiąść się ze zdumienia. Przecież miał iść w górę...
Wydawać by się mogło, że ten odcinek Piotrkowskiej jest nieciekawy. Środkiem jeździ tramwaj, trwa normalny ruch samochodowy, auta parkują przy krawężnikach… widać dużo ubytków w starej zabudowie, samotne kamieniczki, pseudo-skwerki i brzydkie plomby mieszkalne...
Ten Augustów leży też w samym środku puszczy, ale Kozienickiej. Nazwę zawdzięcza Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, który sprowadził w 1777 roku do istniejącej już osady Półbór osadników zza Sanu.
Źródła zasilające rzeczkę Zagożdżonkę (co za nazwa!) zawdzięczają ją królowi Władysławowi Jagielle, który w nich zaspokajał pragnienie podczas licznych podróży i polowań w Puszczy Kozienickiej.
Rykowisko rozpoczyna się w drugiej połowie września i trwa cztery tygodnie, trafiliśmy więc idealnie. Szliśmy w ciszy w stronę rozległej łąki na skraju lasu uważnie nasłuchując i wreszcie... usłyszeliśmy potężny, rozlegający się echem przerywany ryk.
Spotykam Czechów, maja wyciąg na samą Śnieżkę, stad ich tu więcej. Jakiś blaszany czeski bufet, polska kaplica. Wygląda że polskie dojście na Śnieżkę to cypelek z trzech stron otoczony Czechami. Na mapie tego się nie zobaczy – to zbyt drobne.
Brda łączy w sobie cechy rzeki nizinnej i górskiej. Są odcinki, na których wije się leniwie, są takie, na których nurt przyspiesza, czasem gwałtownie i pojawiają się bystrza a także przeszkody w postaci powalonych drzew...
Zejście – według drogowskazów – zajmuje dwie godziny. Ale to sam marsz. Trzeba zarezerwować trochę czasu na rozglądanie się po okolicy, czytanie informacji na tablicach i na czekanie, aż na wiadukt wjedzie jakiś pociąg… Wszak to jest największą atrakcją tej wycieczki.
