Największą atrakcją średniowiecznej twierdzy Hardegg w Dolnej Austrii jest jedyne tego rodzaju na świecie muzeum pamiątek po arcyksięciu Maksymilianie Ferdynandzie Józefie Habsburgu, bracie cesarza Franciszka Józefa.
Prowansalskie małe miasteczko. Obejrzeć tu można gotycki kościółek, rozległą panoramę okolic z murów, odwiedzić tutejszy cmentarzyk, gdzie znajduje się także miejsce ostatniego spoczynku Marca Chagalla.
Spokojna, surowa i prostolinijna jest ta świątynia cmentarna, stojąca na podziemnym cmentarzu, katakumbach Cyriaki. Ślubów się tutaj nie udziela. Turyści są wielką rzadkością.
Z dziedzińca widać charakterystyczną skałę – Maczugę Herkulesa. Zdawałoby się, że strzeże ona tej budowli. Zamek jest pięknie położony na wysokiej skale, z trzech stron otoczonej przepaściami.
Właścicielem zamku jest Muzeum Wawelskie. Ponieważ nie zachowało się nic z poprzedniego wyposażenia, komnaty umeblowano zbiorami wawelskimi. Ekspozycja nie ma jednak nic wspólnego z historią zamku.
Pierwotnie kościół stał w Zakrzowie koło Kalwarii Zebrzydowskiej. Kiedy tam zbudowano nowy postanowiono stary przenieść pod Giewont, a stało się to na przełomie 1947 i 1948 roku. Parcelę podarowała Maria Kasprowiczowa.
W 1928 roku sanatorium Dłuskich przejęło Ministerstwo Spraw Wojskowych i przekształciło je w Wojskowe Domy Wypoczynkowe – WDW. Obecnie to Wojskowy Zespół Wypoczynkowy (WZW) – „Kościelisko”.
Na zwiedzenie Ławry Pieczerskiej warto poświęcić co najmniej dzień, a przynajmniej kilka godzin. I zapewniam – kto zobaczy ją raz, będzie tu wracał przy każdej nadarzającej się okazji. To jedno z miejsc magicznych, w którym trzeba być.
Największy cios architekturze sakralnej zadali bolszewicy. Świątynie i klasztory ograbiali, niszczyli, wysadzali wysokiej klasy zabytki. Pozostałe zamieniono na magazyny, biura, sale koncertowe. Teraz wiele zwrócono wiernym.
Zamek, którego ruiny oglądamy dziś, zbudował Kazimierz Wielki. Król nazwał go „Ociec u Skały”, upamiętniając tułaczkę Władysława Łokietka. Nazwa miejsca przetrwała do dziś jako Ojców.
