Na targ w Santiago de Chile ściągają tłumnie białe kołnierzyki z okolicznego down town, by z kolegami podzielić się przyjemnością jedzenia. Kraje umiejące wykorzystać dary morza cenią sobie dobrą kuchnię.
Kto szuka artyzmu na targu rybnym, powinien się wybrać do krajów latynoskich. Ciekawego targu rybnego należy szukać tam, gdzie sztuka kulinarna jest doceniona i w codziennym, i w wyszukanym menu.
Jednego możemy być pewni. Południowcy lubią dobrą kuchnię. Jeżeli są skłonni wyskakiwać z biura na lunch na targ rybny – znaczy warto tam jeść.
Zamek w Trokach najpiękniej wygląda zza jeziora. W środku sklepione gotyckie komnaty, dziedzińce, wieże... ale chyba presja gotowości do startu miłych skądinąd pań nie pozwala w pełni docenić budowli, którą postawił Książę Witold, zwany tu Wielkim.
Zatrzymujemy się przed mostem na Stryju. Grube, stalowe liny, na nich deski. - Przejeżdżamy pojedynczo, po kolei - mówi naszej terenowej karawany i pierwszy rozpoczyna chybotliwą przeprawę. Wysiadam, idę na piechotę: będę robić zdjęcia...
Podać paszport, patrzeć prosto, nie machać głową, nie zaglądać do środka, nie śmiać się... Młoda dziewczyna sprawiała zrazu przyjazne wrażenie, ale nie trwało to długo. Wypisujemy jedną bumagę, dostajemy dwie inne...
Miło posiedzieć przy stoliku, spoglądając na spacerujących niemrawo po turystycznych dzielnicach westmanów i niespiesznie zmierzających w określonym, choć sobie tylko znanym kierunku ateńczyków. Może idą do pracy?
Kto był tu latem, wie, co to znaczy ateński smog. Teraz liczne parki i ogrody emanują piniowym zapachem. Nie takim gorącym, przepalonym słońcem. Świeżym, umytym po przelotnym deszczu. Jak sosnowy płyn do kąpieli.
Sporo zagranicznych gości, trochę Bułgarów. Wszyscy wędrują tymi samymi ścieżkami, to w górę, to w dół. Aż trudno uwierzyć, że sto lat temu było to znaczne miasto na handlowym szlaku.
Legenda wszystko co dobre wtedy w Polsce wiąże z królową Jadwigą, świętą zresztą. A więc i parafia powstała jakoby za jej przyczyną. Działo się to w 1388 roku.
