Miasto stanowiące przez długi czas tylko bardzo lokalny ośrodek gospodarczy izolowany przez góry od reszty kraju, stało się, zwłaszcza po wybudowaniu przebiegającej w jego pobliżu Autostrady Panamerykańskiej, celem turystów.
Postać symbolizuje pracowitość mieszkańców miasta, woda – życiodajne siły płynącej przez nie rzeki – Warty. U stóp kobiety siedzi trójka dzieci, które trzymają symbole najważniejszych dziedzin życia dawnego Landsbergu
San Juan Chamula leży w meksykańskim stanie Chiapas. W czasach prekolumbijskich było ważnym ośrodkiem ludu Tzotzil. To jedna z dwu czy trzech osad niemal nieskażonych przez hiszpańskich najeźdźców.
To wulkaniczne ostańce w rumuńskich Karpatach Wschodnich, które w wyniku wietrzenia przybrały niezwykłe kształty. Porównuje się je do dwunastu apostołów, którzy zasiedli do ostatniej wieczerzy.
Budynek składa się z trzech części: wyższego centralnego, nakrytego mansardowym dachem holu głównego i dwu niższych skrzydeł. Porównuje się go do barokowo-modernistycznej wielkopańskiej rezydencji.
Główne budowle, przede wszystkim siedzibę władcy i obiekt sakralny, zbudowali Zapotekowie oraz Mistekowie, którzy byli następnymi tutejszymi mieszkańcami i władcami od około roku 1000. n.e.
Jestem w Rezerwacie Biosfery Celestún otaczającym niespełna 6-tysięczną wioskę rybacką o tej samej nazwie. Leży ona na skrawku lądu na wschodnim krańcu wybrzeża meksykańskiej części półwyspu Jukatan.
Przebudowano gmach, zaaranżowano nowoczesną ekspozycję. Zmieniono nawet nazwę. Teraz to Muzeum – Miejsce Pamięci zamiast istniejącego tu od 1973 roku Muzeum Walki i Męczeństwa. Chyba słusznie.
Stare Miasto wpisane jest na Listę Dziedzictwa UNESCO. Koniecznie trzeba pospacerować po starych uliczkach, poczuć na Zócalo i w innych miejscach ich indiańską egzotykę...
Logiczna wydaje się odwrotna kolejność zwiedzania: z parkingu idziemy do muzeum, potem przechodzimy przez cmentarz do stojącego na końcu pomnika w postaci białych krzyży, i tam wchodzimy na ścieżkę i nią powracamy na parking. Tak mi się wydaje.
