Halina Puławska Artykułów: 453
Lubię wracać do domu z podróży.
Lubię podróż planować, a gdy przychodzi do wyjazdu zastanawiam się, co mnie tak goni po świecie.
Lubię bose spacery plażą. Lubię szum fal morskich i kolory morza.
Lubię wracać do znanych mi miejsc, które lubię…
Lubię jeździć koleją i prowadzić samochód.
Lubię góry – oglądać, nie lubię wdrapywać się na nie.
Lubię patrzeć z góry… na widnokrąg bez kresu.
Lubię gwar ulicy i ciszę pól i ogrodów, lubię klimat kafejek i atmosferę muzeów.
Lubię samotne podróże, robię co chcę, zawracam w pół drogi lub dążę do celu do utraty tchu – podróż to wolność.
Nie cierpię się pakować, zwykle jednego jest za dużo, drugiego za mało, i zawsze zbyt ciężko.
Szczerze nienawidzę kataru i komarów.
Co jeszcze chciałabym zobaczyć? Kubę i Amerykę Łacińską. Póki co obrabiam mój ogródek i szykuję się do zimowego snu – nie jeżdżę na nartach.
Gobelin Croya – tak nazywana jest ogromna, tkana złotem, srebrem i jedwabiem tapiseria, podarowana Uniwersytetowi w Greifswaldzie przez ostatniego po kądzieli Gryfitę – księcia Ernesta Bogusława de Croya – stąd jego nazwa.
Oglądając szczecińską wystawę trzeba pamiętać, że wypełniają ją dzieła zbierane przez niemieckich i polskich muzealników. Po śmierci ostatniego z Gryfitów, ich zbiory i fundacje ulegały stopniowemu rozproszeniu, często – bezpowrotnemu zniszczeniu.
Plomby i całe ciągi, często stylizowanych kamienic pojawiły się w miejscach zniszczeń wojennych. Spłonęły wówczas znaczące kompleksy historyczne, w tym katedra. W latach 1960-80 kościoły zostały zrekonstruowane, odbudowane.
Do Lubeki i Hamburga dołączały inne miasta, bowiem jedność i wspólne działanie dawało również przywileje – celne czy podatkowe – uzyskiwane u lokalnych władców. Hanza to wielki temat i fenomenalne zjawisko...
Przejście po labiryncie to znajdowanie odpowiedzi na pytania, odrzucanie tego co nieistotne, uspokojenie, równowaga, uniesienie, poznanie własnej istoty… Labirynt z Chartres odgrywa w ruchu medytacyjnym ogromną rolę. Wyszukuje się symboliczne znaki i interpretuje jego budowę.
Nazwę muzeum – glyptoteka, czyli zbiór rzeźb – wybrał Jacobsen inspirując się glyptoteką monachijską króla Ludwika I, a zarządzanie muzeum i dokonywanie nowych zakupów powierzył powołanej w tym celu fundacji „Ny Carlsberg Fonden”.
Fontanna nie stoi w centralnym punkcie placu, którego wygląd (podobnie jak ratusza) inspirowany był architekturą placu przed ratuszem w Sienie. To miejsce emanuje nadal toskańskimi wpływami.
Jest cmentarzem czynnym i spełnia jednocześnie funkcję miejsca rekreacyjnego. To tutaj przychodzą spacerować mamy z dziecięcymi wózkami. Widać czytających, jeżdżących na rowerze, opalających się, piknikujących na trawie z koszykami jedzenia.
mentarz nie jest częścią Watykanu, znajduje się na terytorium Włoch, ale jest dostępny tylko z terytorium Watykanu. Aby się tam dostać trzeba przejść z placu św. Piotra przez południową kolumnadę i kontrolę żandarmerii,
Wydawać by się mogło, że ten odcinek Piotrkowskiej jest nieciekawy. Środkiem jeździ tramwaj, trwa normalny ruch samochodowy, auta parkują przy krawężnikach… widać dużo ubytków w starej zabudowie, samotne kamieniczki, pseudo-skwerki i brzydkie plomby mieszkalne...

