Anna Ochremiak Artykułów: 620 ; Komentarzy: 207
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Gdy w Wittenberdze wybuchła epidemia Katarzyna zdecydowała się na opuszczenie domu i wraz z dziećmi pojechała do Torgawy (Torgau). Tuż przed bramą do miasta konie się spłoszyły i Katarzyna spadła z wozu. Zmarła po trzech miesiącach.
Dysputa Lipska, bo tak ją nazwano w historii, odbyła się w pałacu Pleißenburg i trwała prawie trzy tygodnie. Stanęli do niej legat papieski Jan Eck i zwolennicy reform w Kościele, z Marcinem Lutrem w składzie.
Biografowie zgodnie twierdzą, że Marcin uczniem był dobrym, lecz cichym. Nie lubił jednak szkoły, zwłaszcza jej brutalnego drylu. Być może te doświadczenia stały się praprzyczyną wezwania do reformy szkolnictwa przez dorosłego już kaznodzieję.
Co przypomina w miasteczku o wielkim reformatorze? Przede wszystkim – nazwa. W 1996 roku przybrało ono drugi człon nazwy, teraz to Mansfeld-Lutherstadt. Podobnie jak Eisleben i Wittenberga. Zachował się też dom rodziców.
Kościół jest dość surowy, oszczędny w wystroju. Znawcy podkreślają, że stanowią one ciekawy przykład wczesnego budownictwa protestanckiego, z zaznaczającymi się już wpływami renesansu.
Obecna ekspozycja powstała w 2006 r. W niewielkim pomieszczeniu kościoła Mariackiego w Halle wyeksponowana jest gipsowa pośmiertna maska Marcina Lutra wykonana przez Furtenagela , oraz późniejszy woskowy odlew twarzy, oraz odlewy rąk.
Od innych, starszych i gotycko-surowych świątyń w mieście, ta wyróżnia się zdobną fasadą zamkniętą dwiema wieżami z cebulastymi hełmami oraz jasnym kolorowym wnętrzem. Jest ona symbolem przewagi katolików w tym mieście.
Kiedy fundator oraz pierwszy opat zastanawiali się nad nazwą klasztoru, usłyszeli chór aniołów śpiewających w górze. Przysiadły one na charakterystycznym, górującym nad klasztorem szczycie...
Przypomina ona nieco naszą zakopiańską Wielką Krokiew, a to dlatego, że w całości posadowiona jest na naturalnym zboczu góry. Jest od niej jednak nieco większa, a jej rekord wynosi – 144 m.
Jest to ośrodek malutki. Malutki, jak na alpejskie stosunki, i malutki w porównaniu z leżącym po drugiej stronie doliny ośrodku Titlis. Tu jest zaledwie 7 km tras – w tym jedna trudna. Obsługujący ją orczyk z jest najbardziej stromym w całej Szwajcarii.

