Anna Ochremiak Artykułów: 624 ; Komentarzy: 210
Był taki rok, że miałam tylko dwa tygodnie urlopu. Spędziłam je w połowie w Paryżu, w połowie w Bieszczadach. I gdyby dana mi była tylko połowa tego czasu, wybrałabym Bieszczady. Bo tak.
Trochę świata już widziałam, ale ciągle poza zasięgiem pozostają dwa miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć: Ziemia Ognista i Spitsbergen. Może się jeszcze uda. Póki co z miasta uciekam do małej wsi w Beskidzie Niskim, do której elektryczność dotarła dopiero w 1974 roku, a na asfalt dała (niestety) dopiero Unia. Siadam sobie na przyzbie i patrzę, jak słońce wschodzi na wschodzie, zachodzi na zachodzie. I tak jest dobrze.
Jestem redaktorem tego oto Otwartego Przewodnika Krajoznawczego. Zapraszam wszystkich do czytania… i do pisania.
Powoli przejeżdżam przez niewielką wieś. Nie widzę zdroju. Nagle pojawia się tablica oznaczająca koniec miejscowości. Już? Zawracam na wąskiej, ale dość pustej drodze. Znajduję wreszcie niewielki park zdrojowy otoczony domkami stojącymi prawie w lesie. To tu.
Zrazu trudno było nam tam trafić, plątaliśmy się po jakichś dziwnych, poprzemysłowych terenach. Wreszcie trafiliśmy na właściwa drogę, a z niej, na jeszcze mniejszą. Przy niej znaleźliśmy parkingi z tablicami informacyjnymi i tą właśnie bardzo długą nazwą.
Ta osobliwość przyrody jest w Bułgarii znana. Znajduje się na liście stu najciekawszych w tym kraju miejsc. Dojedziemy tam asfaltową drogą, niespełna 50 kilometrów na południowy zachód od Asenovgradu.
Niezwykłej urody drewniane domki we wsi Podbiel na słowackiej Orawie, bo o niej tu mowa, nie są już zamieszkałe. Ale w niektórych z nich na nocleg mogą liczyć turyści. W sumie jest tu 47 zabytkowych obiektów.
Historia mówi, że zamek zaczęto stawiać po najeździe tatarskim z 1241 roku, tym samym, który spustoszył znaczne połacie południowych prowincji polskich.
Rekonstrukcja głównego placu w mieście, stała się pretekstem, by stworzyć tu niezwykły zegar, Orloj, na wzór najsłynniejszych w Pradze i tego w Ołomuńcu. Tamte pamiętają średniowiecze. Ten zaczął odmierzać czas w ubiegłym roku.
Pośrodku izby na stołeczku siedzi młoda dziewczyna, wokół niej starsze kobiety. Śpiewają, dają młodej dobre rady na życie, zdejmują wianek, przykrywają głowę chustą. To inscenizacja obrzędu zwanego u nas oczepinami...
Na eskapadę na szlak wodny Krutyni trzeba zarezerwować około tygodnia. Można oczywiście zaplanować krótsze odcinki, albo wynająć kajak na jeden dzień. Nie ma z tym kłopotu, wypożyczalnie są wszędzie.
Barokowy kościół, cerkiew o niezwykłej dwuwieżowej konstrukcji, pomiędzy nimi niewielki rynek, z którego rozchodzą się ulice. Dziś to gminna wieś, ale w rozplanowaniu miejscowości i jej zabytkowych budowlach odnajdziemy ślady miejskiej przeszłości.
Kto wędrując po okolicy trafi do kępy krzaków w pewnym od tej wsi oddaleniu, być może spotka pracujących tam archeologów. Pewnie znów rozkopali miejsce, w którym znaleźli fundamenty dworu Sapiehów z początku XVI wieku.

