Zapal świeczkę…
To dni w naszym kraju niezwykłe. Odwiedzamy groby bliskich, palimy świeczki znanym i nieznanym. Zaciągamy honorowe warty i odkrzaczamy zapomniane mogiły. Zapraszamy też na wirtualną wycieczkę po wielkich nekropoliach i maleńkich cmentarzykach. Opisaliśmy tu dla Was ponad 360 ciekawych miejsc.
Ta winnica tradycyjnie nazywana jest wzorem francuskich winiarzy „chateau”. A więc zajmuje się całym cyklem produkcji markowych win od winnicy, poprzez zbieranie winogron i ich przetwarzanie w wino, jego leżakowanie w beczkach oraz butelkowanie i sprzedaż.
Zobaczymy je odwiedzając pasiekę u podnóża Lubonia Wielkiego należącą do Jana Lupy i Czesława Szynalika, członków koła pszczelarzy w podbeskidzkim mieście Mszana Dolna.
Państwowe gospodarowanie przyczyniło się do dewastacji parku i pałacu. Od 1996 roku pałac z bezpośrednio przylegająca do niego częścią parku trafił znów w ręce prywatne. Nie zmieniło to jego losów na lepsze.
Najsławniejszym zabytkiem tego pogranicza jest Chocim, leżący na prawym brzegu Dniestru. Twierdza, zwana tu Chocimską Fortecą, gdyż nią właśnie była najlepiej zachowana część z XIII i XIV wieku, ma długą, bogatą i burzliwą historię.
Osobliwością tego miejsca są wywierzyska krasowe. Woda wypływa ze szczelin w jurajskich skałach wapiennych z tak dużą siłą, że podnosi piasek zalegający dno. Mieni się przy tym, zwłaszcza w słońcu, niebieską barwą.
To miejsce istnieje naprawdę. Jego nazwa kojarzy się w Polsce z katolickim, religijnym obskurantyzmem: Okopy Świętej Trójcy. Dzieje się tak za sprawą oczywiście "Nie-Boskiej Komedii" naszego poety romantyka, Zygmunta Krasińskiego.
Panoramą, jaka roztacza się z zamku, zachwycał się też najsławniejszy w Karpatach zbójnik – Janosik, którego przetrzymywano w zamkowym więzieniu. Zerwał jednak okowy, przeskoczył mury i... uciekł.
Przez lata na placu kościelnym na Skałce stawiano z okazji procesji ołtarz polowy, który pozostał po wizycie Jana Pawła II w 1979 roku. Paulini postanowili zastąpić go jednak nowoczesną budowlą.
Drewniana konstrukcja wypełniona jest brzozowymi witkami po których spływa lecznicza woda. Rozpryskuje się na gałązkach, paruje w słońcu i unosi z wiatrem tworząc leczniczy aerozol. Wdychamy go i wchłaniamy przez skórę spacerując wokół tężni.
Dzięki monumentalnym rozmiarom bukaresztański pałac znalazł się w Księdze Rekordów Guinessa. Zaskakuje to nie tylko jego ogromna powierzchnia, ale również fakt, że aż 40 proc. budynku znajduje się pod ziemią.

