Na kajak
Świat od strony wody wygląda zupełnie inaczej niż od lądu. Dzika przyroda pokazuje tu swoje oblicze. Kajak można wypożyczyć już na każdej trochę większej rzece. A zatem na spływ! Mamy tu dla Was prawie setkę propozycji.
Dekoracją jest przede wszystkim światło, blask tysięcy lampek oplatających drzewa i rozwieszonych między domami. Świeci się wielkie młyńskie koło ustawione nad brzegiem stawu młyńskiego Pfaffenteich. Obok niego wylane zostało lodowisko...
Szopki krakowskie ukształtowały się w XIX-wiecznym Krakowie, w środowisku murarzy i robotników budowlanych, poszukujących zarobków w okresie jesienno-zimowym.
W ekspozycji muzealnej nie brak odniesień do legend. W jednej z sal słodkich eksponatów pilnuje kukła Baby Jagi. W szklanych gablotach wystawiono niezliczone chatki z pierników, a także różnorodne w kształtach, bogato zdobione lukrem smakołyki.
Oglądanie ekspozycji (spokojnie można je zamknąć w godzinie) uzupełnia półgodzinny film opowiadający o życiu artysty. Ciekawy. Podobała mi się też opowieść pani przewodnik, osoby z ogromną wiedzą, pasjonatki twórczości Alfonsa Muchy. Oby takich przewodników jak najwięcej!
Na skalę niemal przemysłową zaczęto kopać piasek w Nagórzycach w II połowie XIX wieku, kiedy to szybko zaczął rozwijać się przemysł, w tym szklarski. Okazało się że tutejsze złoża są doskonałej jakości...
Pierwsza wzmianka o tych twarożkach pochodzi z XV wieku. I od tamtego czasu stanowią one ważną część narodowej kuchni. Jest to naturalny miękki ser dojrzewający pod warstwą mazi, z niepowtarzalnym delikatnie pikantnym smakiem.
To rzeczywiście manufaktura, większość czynności wykonuje się tu ręcznie. Maszynowo, ale nie bez udziału ludzi, toczy się tylko ogólne kształty poszczególnych elementów. Potem – składanie, malowanie, pakowanie – wszystko dzieje się krok po kroku...
Rzecz ciekawa, że przy Placu Górnym nie ma żadnego kościoła ani kaplicy. Dopiero w pewnej odległości stoi kilka zabytkowych budowli sakralnych. Kilkadziesiąt metrów na północ jest późnogotycki kościół św. Maurycego...
Uczestniczyłam w piekarskich warsztatach w piekarni Wipplerów. To rodzinna firma z tradycją – w 210 roku obchodziła stulecie istnienia. Przetrwała i zniszczenie Drezna przez naloty alianckie i próby upaństwawiania wszystkiego w czasach NRD.
Naprawdę jest co oglądać, a przy okazji także poczynić świąteczne zakupy – zarówno dla ducha jak i dla ciała. Ładne, drewniane kramy ciągną się na międzymurzu od Placu Zamkowego po Wąski Dunaj.

