Na majówkę!
Na majówkę, na majówkę! Razem z mamą razem z tatą na wędrówkę. Tam gdzie łąka i gdzie las…. Gdzie nie było jeszcze nas…
Mamy tu dla Was 2300 wycieczkowych celów w naszym kraju. W sam raz na długi weekend.
Kiedy kopalnię zamknieto, jaskinią zainteresowali się speleolodzy. I odkryli niezwykły świat, pełen zwisających ze stropów stalaktytów, wyrastających z ziemi stalagmitów a przede wszystkim unikalny świat nacieków rosnących we wszystkich kierunkach.
Likwidację szybu rozważano w latach 80. ubiegłego wieku. Szczęśliwie przejęło go prywatne przedsiębiorstwo, które przekształciło go w studnię głębinową, a na powierzchni zachowało górniczy skansen. Można go zwiedzać.
W przysiółku Koterka zakaz wjazdu zagrodzi dalszą drogę. Teraz mamy do pokonania pieszo jeszcze dwa kilometry szosą, aż do przegradzającego ją szlabanu. Z tego miejsca zobaczymy błękitną drewnianą cerkiewkę, stojącą wśród drzew.
Woda w Beszeniowej wypływa z głębokości 1987 m. Temperatura pierwotna wynosi 60 st.C więc jest schładzana na potrzeby kąpieliska do temperatury 24-39 stopni. Zawiera sporo litu, który pomaga pozbyć się stresu.
Trasa jest szeroka, a jej brzegi w trudniejszych miejscach i na zakrętach są zabezpieczone bandami. Wygląda to niezbyt pięknie, ale jest bezpiecznie. Trasa jest najdłuższym w pełni naśnieżanym stokiem na Słowacji.
Znajdziemy tu 6 wyciągów od długości od 620 do 300 m i siedem tras zjazdowych o łącznej długości trzech kilometrów. Usytuowanie w głębokiej dolinie sprawia, że panuje tu specyficzny mikroklimat i śnieg trzyma się dość długo.
Furtka się otwiera. Niewysoki mężczyzna zatrzymuje się na chwilę, macha do nas przyjaźnie ręką, zaprasza do środka. Biletów nie ma, jest skromna skrzyneczka na datki. Wchodzimy do środka.
Czasy wojewódzkiej świetności miasta upamiętnia kamień. To jedyny chyba w Polsce pomnik województwa. Stoi przy wejściu do pozostałości radziwiłłowskiej siedziby.
Świątynię zaprojektował Giovanni Michelucci na zamówienie Towarzystwa „Autostrade”. Budowa trwała trzy lata i została ukończona w kwietniu 1964 roku. Projektant przedstawił go jako wielki (o wysokości 27,5 metra) namiot.
Z gruzów, jakie zostały po trzęsieniu ziemi nie udało się wydobyć ciał wszystkich ofiar. Pozostawiono więc zmarłych w spokoju. Zbocza agadirskiej kazby są dziś ogromnym cmentarzyskiem.

