Chodząc po miasteczku i zaglądając również w zaułki i okolice miejskich murów, zauważyłem zaledwie dwa domy zaniedbane. Domów szachulcowych jest tu rzeczywiście mnóstwo, stoją niekiedy po kilka obok siebie, ale nie dominują.
Kwintesencją parku krajobrazowego są ogromne głazy narzutowe, wydobywane w łużyckich kopalniach. Wystarczyło zebrać 7 tysięcy tych ogromnych kamieni w jednym miejscu, zaaranżować ich skupiska by osiągnąć efekt niezwykły.
Przez Sardes przepływała wzbogacająca go rzeka Sart Çayı (dawniej Paktolos) niosąca ze swoimi wodami złoto, które stało się źródłem ogromnego bogactwa króla Krezusa.
Wśród tutejszych artykułów regionalnych znakomite są szynki i różne warianty kiełbas oraz sery. Zwłaszcza oueso de Burgos, biały, miękki, tłusty ser wytwarzany niegdyś z mleka owczego, obecnie głównie krowiego.
W latach 90. XX w. zdecydowano o wygaszaniu odkrywki węgla brunatnego. Ogromne jamy, z których wydobyto 2 miliardy ton węgla brunatnego, postanowiono zalewać wodą. I tak powstało Pojezierze Łużyckie.
W naszym hotelu goście nosili cztery rodzaje opasek na ręce. Kolory miały szczególne znaczenie. Zielone opaski oznaczały all inclusive, czyli pełne wyżywienie i napoje w cenie.
Tematyka odbywających się tu różnorodnych wystaw obejmuje retrospektywy indywidualnych projektantów biżuterii, wystawy tematyczne, ale również prezentacje różnych grup artystycznych.
Kopalnia w Turda niczym nie przypomina kopalni soli w Wieliczce. Tutejsze złoże było jednym wielkim jednolitym głazem solnym. Nie zbudowano tutaj komnat czy kaplic.
Polecam też spoglądać na lokalne plakaty – często ogłaszają one koncerty męskich chórów, zazwyczaj trzy- lub czteroosobowych, śpiewających słynnym korsykańskim śpiewem polifonicznym...
Przed pocięciem maszyny na żyletki, F60 obronili lokalni pasjonaci, uznając że symbol przemysłowej historii Dolnych Łużyc ma duży potencjał turystyczny.
