Wątpliwości, czy aby tę urokliwą toń można nazwać morzem, rozwiewa pierwszy wiatr zwiastujący burzę. Podczas wichury na płytkim Balatonie szybko tworzą się fale. Dwumetrowe nie są niczym dziwnym.
Kontakt z przyrodą, umiejętność rozpoznawania głosów ptaków pozwala mi czuć się pewnie również poza granicami naszego kraju. Bo jak czuć się można obco nad Dunajem, gdy ta sama wilga pogwizduje na co dzień w przydomowym olsie?
Szczególnie malownicze są trasy w Parku Narodowym Pale di San Martino. Pasmo tutejsze nazywane jest często Koroną Dolomitów, a punktem wypadowym jest San Martino di Castrozza.
Niewielki park zdrojowy. Kilku spacerowiczów, kilku kuracjuszy wędruje od źródełka do źródełka. Gdzieś dalej, trochę na uboczu sanatoria. Wokół spokój i cisza. Cerkiew i kościół, kilka sklepów, restauracja. To jeden z najmniejszych naszych kurortów - Wysowa.
Piwniczne korytarze porastają grube warstwy czarnej pleśni. To dziękiniej tokajskie wino ma tak niepowtarzalny smak. Bez niej nie byłoby ani tokaju, ani Tokaju. Bo Tokaj dał tokajowi nazwę, a tokaj decyduje o klimacie Tokaju.
Żółwie z Fontanny Żółwi były przedmiotem kradzieży. W 1981 r. oryginały wzbogaciły skarby Muzeum Kapitolińskiego, a na fontannie umieszczono ich kopie. To jedna z piękniejszych fontann rzymskich.
W 1879 roku na dworcu w Aleksandrowie car Aleksander II przyjął cesarza niemieckiego Wilhelma I. Budynek przebudowano na tę okazję i luksusowo wyposażono. Zaczął przypominać pałac, choć posadowiony nie w parku, a przy torach.
Przypuszcza się, ze budowę kościoła rozpoczęto na przełomie XII i XIII wieku, w czasach gdy na Kujawach rządził Mieszko III Stary. Wiadomo, że kościół istniał już w 1311 roku. Nosi wezwanie św. Małgorzaty, popularnej patronki w okolicy.
Cmentarz to szczególny. Na wzór dzielnicy, w której się znajduje zadbany, elegancki, burżuazyjny, stosunkowo mało odwiedzany. Miejsce to jest jak zawieszony ogród z widokiem na Wieżę Eiffla. Niewielki: powierzchnia ma tylko 1,7 ha, rośnie tu 100 drzew, jest 2600 grobów.
Wędruję wąskimi uliczkami między białymi domami ciasno przylegającymi jeden do drugiego. Trochę tu chłodno, słońce oświetla tylko piętra domów, nie zagląda w głąb wąskich uliczek. To Juderia, dzielnica żydowska. Ale nie ma tu Żydów.
