Zapal świeczkę…
To dni w naszym kraju niezwykłe. Odwiedzamy groby bliskich, palimy świeczki znanym i nieznanym. Zaciągamy honorowe warty i odkrzaczamy zapomniane mogiły. Zapraszamy też na wirtualną wycieczkę po wielkich nekropoliach i maleńkich cmentarzykach. Opisaliśmy tu dla Was ponad 360 ciekawych miejsc.
Gmach klasztorny mieści muzeum parafialne ze zbiorami haftów i innych rekwizytów, w tym cennych dzieł sztuki sakralnej. Zaś klasztorny kościół ponorbertański z XIV w. szczyci się bogatym wyposażeniem wnętrza.
Jestem w tych stronach niemal w dwa wieki po naszym poecie. Stepu oczywiście już nie ma. Są na jego miejscu pola uprawne, miasta i wioski. Ale Dniestr, po pokonaniu 1352 kilometrów od źródeł wpada do tego samego limanu Dniestrowego...
Dla mnie największą atrakcją jest trawertynowe jeziorko o nazwie Krater. Napełnione jest wodą termalną. Znajdziemy je na niewielkim szczycie kopy trawertynowej. Wypływa z niego uroczy potoczek, drążąc w ziemi swoje ścieżki.
W niecałe 6 minut narciarze i turyści z wysokości 2840 metrów dotrą na szczyt, skąd ruszą na naturalnie naśnieżone stoki. Na szczycie prócz stacji znajduje się „Café 3.440” – najwyżej położona kawiarnia w Austrii.
Powstanie Kopenhaga zawdzięcza Wikingom, którzy urządzali tu targowisko. Od tego czasu miasto dynamicznie się rozwijało, stając się jednym z najważniejszych portów na Morzu Bałtyckim.
Targi Import Shop prezentują sztukę ludową i rzemiosło artystyczne z najbardziej egzotycznych zakątków świata, ale również z państw europejskich. To niespotykana nigdzie indziej impreza lansująca koncepcję „globalnego rynku dla lokalnych produktów”.
Wieś zasłynęła dzięki wodom mineralnym. Lecznicze działanie tutejszych szczaw odkryto już w średniowieczu i założono pierwsze uzdrowisko. Leczy się tu choroby układu nerwowego, narządu ruchu i płuc.
Ta świątynia w dawnej stolicy Królestwa Khmerów nosi niezwykła nazwę: Phimeanakas. Pochodzi ona od dwu słów w sanskrycie: Vimana i Akasha, co znaczy zarówno Pałac Boga jak i Niebo.
Osada położona była na skrzyżowaniu dróg łączących Liptów z Szariszem, oraz Spisz z Gemerem. Nazywana była Czwartkowym Targiem, bo takie się tu odbywały. Potem przyjęła się nazwa: Spiski Czwartek.
Francuscy archeolodzy postanowili rozebrać sanktuarium, zbadać i oczyścić każdy kamień, a następnie złożyć ją powrotem. Z rozebraniem i opisaniem nie było problemu. Ale w 1975 roku musieli wyjechać. A cała dokumentacja przepadła w czasach Czerwonych Khmerów.

