Zapal świeczkę…
To dni w naszym kraju niezwykłe. Odwiedzamy groby bliskich, palimy świeczki znanym i nieznanym. Zaciągamy honorowe warty i odkrzaczamy zapomniane mogiły. Zapraszamy też na wirtualną wycieczkę po wielkich nekropoliach i maleńkich cmentarzykach. Opisaliśmy tu dla Was ponad 360 ciekawych miejsc.
Na Starym Mieście jest sporo uroczych zakątków, zaułków, starych pałaców i domów, parę kościołów. Zaś z placu Piazza del Popolo roztacza się przepiękny widok na zatokę i kąpielisko.
Przepiękne położenie ośrodka, u podnóża malowniczych Tatr Bielskich sprzyja wypoczynkowi tych, którym przyszło nauczać. Łagodne, rzec by można – płaskie stoki nie straszą początkujących.
Turyści przyjeżdżali tu już ponad dwa tysiące lat temu! Krk była bowiem ulubionym miejscem wypoczynku dziesiątków tysięcy rzymskich legionistów, tu liżących rany po licznych wyprawach wojennych.
Pelmo, które zachwyciło mnie z trasy na Civettę, jest dziś na wyciągniecie ręki. Jest to maleńka grupa, która składa się z jednej potężnej góry i otaczających ją łagodnych trawiastych wzgórz.
Dziś jeszcze Chateau de Vincennes, pomimo zniszczeń dokonanych przez hitlerowskie bomby w 1944 roku, imponuje ogromem i obronnymi murami nad z głęboką, chociaż już suchą fosą.
Zamek wznosi się na wysokiej skale przy ujściu rzeki Morawy do Dunaju. Miejsce to zwane jest Bramą Hainburską albo Bramą Devińską. Tu rzeka stanowi granicę słowacko-austriacką.
Jeszcze do XVIII w. dwa półwyspy, na których ulokowane jest miasto i jego dzielnica Podgrodzie, były wyspami. Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić. Łączyły je z lądem stałym groble i mosty.
To cerkiew słynna a zarazem niezwykła. Zbudowano ją bowiem na wysokim wzgórzu, w stylu baroku, ale nie ukraińskiego, nazywanego niekiedy z przekąsem kozackim, lecz strzelistego.
Sass Becé to najwyższy szczyt w grupie malowniczych skał nad Passo Pordoi na której mają swoje stanowiska świstaki. Towarzystwo turystów wcale im nie przeszkadza… lubią pozować do zdjęć.
Przedwojenna jezdnia Mostu Poniatowskiego leży w wodzie od czasu, gdy Niemcy zniszczyli przeprawę przez Wisłę w 1944 roku. Warto zobaczyć szczątki konstrukcji, zanim woda się znów podniesie. A słyszałam też, że są pomysły, by gruzy posprzątać...

