W Dolinie Bystrej pośród wysokich świerków stoi góralska chata „Tea”. Jest to oryginalna chata zbudowana pod koniec XIX w. Nie rzuca się w oczy przechodniom bo i zaproszenie jest mało atrakcyjne. Ale warto tam zajrzeć.
Gruzja, znowu niepodległa, po ponad 200 latach podporządkowania Rosji, w tym wielu dziesięcioleciach komunistycznej ateizacji, przeżywa odrodzenie religijności. Największą świątynią w kraju jest sobór Trójcy Świętej w Tbilisi.
Nieliczne zabytki Mińska zrekonstruowano na Starym Mieście znajdującym się na wysokim brzegu rzeki Swisłocz i w jego najbliższym otoczeniu. Niebawem odtworzony zostanie też kolejny historyczny fragment miasta w pobliżu – również odbudowanego – dawnego ratusza.
Gdy wysiądziemy z gondolki na górze zobaczymy ogromny płaskowyż we wszystkie strony poprzecinany wyciągami krzesełkowymi. Zrazu trudno zorientować się w ich plątaninie, powoli jednak udaje się objechać większość tras.
Kuźnice istniały wcześniej niż Zakopane. Stacja zbudowana jest na miejscu dawnego pieca hutniczego. A górnicy poszukujący rud, poznawali teren i wydeptywali ścieżki. Stały się one potem szlakami turystycznymi.
Przemieszczamy się na stoki ponad St. Jakob in Haus. Tu mamy więcej tras i komfortowe krzesełka. I najdłuższą, łatwą ale jakże widokową trasę nr 1 – ma 4,5 kilometra.
Obelisk stanął w 50. rocznicę wycieczki Karola Wojtyły oraz w 25. rocznicę pontyfikatu Jana Pawła II. To miejsce jest ważnym, bo początkowym punktem na trasie papieskiego szlaku w Beskidzie Niskim.
Miasto było tak zrujnowane po wojnie, a równocześnie nie miało zbyt wielu cennych architektonicznie zabytków, że postanowiono nie odbudowywać go, lecz zbudować na nowo, wytyczając szerokie aleje, ulice i place. Pozostawiono jednak stare fragmenty zabudowy.
Po śmierci papieża chętnie nadawano Janowi Pawłowi II przydomek Wielki. Pierwszy użył go kardynał Angelo Sodano w homilii, jaką wygłosił podczas żałobnej mszy na placu św. Piotra w niedzielę 3 kwietnia 2005 (dzień po śmierci Jana Pawła II).
Pięknych, długich, równomiernie nachylonych i doskonale przygotowanych tras nie zniszczyła ani odwilż, ani narciarze. Minęło już południe, a my znaczymy stok, na którym widać deseń po wieczornym przejeździe ratraka.
