Na grzyby
Wszystko wskazuje na to, ze sezon w pełni. Grzyby przy drogach, grzyby na bazarkach… Na pewno są i w lesie. Tylko gdzie? Ruszamy na poszukiwanie. Mamy tu dla Was tuzin propozycji.
Epitafium pokazuje dojrzałą i potężna kobietę w pełnej postaci, w czepcu i długim płaszczu trzymającą książkę – zapewne biblię. Po obu stronach twarzy znajdują się Róża Lutra oraz herb rodziny von Bora.
Skromny, niewielki gotycki kościół św. Jakuba Apostoła stał się stołecznym po przyłączeniu Tarchomina w 1951 roku do Warszawy. Jako jedyny średniowieczny, zachowany do naszych czasów w stanie niemal niezmienionym.
Byliśmy tam pięć lat temu zamawiając pieczeń „well done”. Wówczas to zdenerwowany Matteo wyszedł z kuchni oświadczyć, że możemy zamówić coś innego lub zaserwuje fiorentinę według swoich zasad...
Twórcą piwomatu był Martin Povýšil, właściciel małego browaru rodzinnego Ruprenz. Po przesunięciu dowodu osobistego przez czytnik, piwomat stwierdzał wiek konsumenta i jeżeli ten był pełnoletni, sprzedawał mu piwo za 20 Kč.
Gdy w Wittenberdze wybuchła epidemia Katarzyna zdecydowała się na opuszczenie domu i wraz z dziećmi pojechała do Torgawy (Torgau). Tuż przed bramą do miasta konie się spłoszyły i Katarzyna spadła z wozu. Zmarła po trzech miesiącach.
Młodzi projektanci dekorują wystawy sklepowe w centrum miasta, przede wszystkim na via Nassa – tam mieszczą się najelegantsze i najdroższe butiki. Designerów interesują głównie witryny sklepów, ale nie omijają też fryzjera, optyka...
Dysputa Lipska, bo tak ją nazwano w historii, odbyła się w pałacu Pleißenburg i trwała prawie trzy tygodnie. Stanęli do niej legat papieski Jan Eck i zwolennicy reform w Kościele, z Marcinem Lutrem w składzie.
W jaskini zainstalowano oświetlenie elektryczne już w 1887 r. Od 1959 r. nie wolno w niej jeździć na łyżwach (wcześniej trenowali tu nawet nawet sportowcy czechosłowaccy).
To małe zadaszone konstrukcje, zazwyczaj nie wyższe niż metr. Tuż pod poziomem lustra wody układano w nich drewniane ławy, na które stawiano ceramiczne naczynia z żywnością, która była schładzana za pomocą zimnej wody.
Dziś miejsce wygląda dość przygnębiająco. W leju najciekawszy jest przekrój warstw tworzących bałtycki klint. Nawet kłódki przypięte do resztek balustrady pamiętają czasy świetności platformy. A krzaki zarastają widok.

