Do połowy XIX w. na polanie Stare Kościelisko istniało osiedle przemysłowe. Działał tu miniaturowy kompleks hutniczy – młyn do mielenia rudy, wielki piec i fryszerka. Były tu też chaty hutników i leśniczówk, po której zostały tylko lipy zasadzone ok.1820 r.
Dawni turyści wybierający się na Chomiak dojeżdżali najczęściej dorożkami z Jaremcza do doliny potoku Żeniec lub nieco dalej do doliny Prutca Jabłonickiego. My, ze względu na ograniczony czas oraz brak dorożek, wybraliśmy wersję najszybszą i najdroższą zarazem. Do początku szlaku na Chomiak dotarliśmy taksówką.
Kiedy płynąc Renem miniemy tajemniczą skałę Loreley, czekają na nas… Kot i Mysz… Kilka kilometrów dalej nad doliną górują kolejne dwa zamki - Starrenberg i Liebenstein zwane Wrogimi Braćmi.
Bogata flora i fauna, interesujące widoki, łatwy dostęp, dobra baza turystyczna, czynią tą dolinę bardzo atrakcyjną. W głąb doliny, do Polany Huciska, można dotrzeć dwoma szlakami.
Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie, przy okazji święta dyplomacji po raz pierwszy w historii otworzyła drzwi dla zwiedzających. Byłam jedną z 200 osób, które po okazałych schodach weszły do budynku.
Dolina Małej Łąki była od wieków terenem pasterskim. Osiedle pasterskie składało się do 1968 r. z kilkunastu szałasów i szop, w których składano siano. Polana jest bezwodna, a potok płynący przez nią pojawia się okresowo.
Oprócz wielkiej historycznej przeszłości, mają Krynki oryginalne, jedyne w Polsce i jedno z dwóch na świecie rondo, od którego odchodzi promieniście 12 ulic. Z ronda można dojść do kościoła, cerkwi, synagogi.
Położone na zachodnim krańcu Balatonu Keszthely to przepiękne zabytkowe miasteczko, które rozkwit zawdzięcza możnemu i światłemu rodowi Festeticsów. Ich okazały barokowy pałac jest tu najpiękniejszą budowlą.
Wkrótce po zasiedleniu Kruszynian Tatarzy postawili meczet. Drewniany, pomalowany na zielono, z trzema wieżami, pochodzi z końca XVIII wieku i jest jednym z dwóch najstarszych w Polsce. Skąd ten zielony kolor? Może stąd, że zieleń w islamie symbolizuje życie.
W sercach Niemców legenda o Loreley wciąż żyje. Gdy statek zbliża się do skały, turyści w skupieniu słuchają smutnej pieśni Heinricha Heinego o Loreley, a niektórzy mają nawet łzy w oczach...
