Oto platforma kolejowa. Szerokie tory, po jakich do dziś jeżdżą pociągi na Wschodzie, leżą na 41 podkładach. Na każdym widnieją nazwy miejscowości, w których ginęli Polacy. Za ostatnim podkładem wagon pełen krzyży.
Kościół p.w. św. Mikołaja w Gąsawie z zewnątrz rzeczywiście przypomina dużą stodołę. Wystarczy jednak przekroczyć próg tego kościoła aby znaleźć się w innym świecie. I oniemieć na widok kapiących od złoceń barokowych ołtarzy, chrzcielnicy, obrazów, figur świętych.
Uczestnicy organizowanych w muzeum imprez plenerowych zostają zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt: motyki, rydle (typ szpadla) i pod okiem bursztyniarza Zdzisława Bziukiewicza wyruszają do zrekonstruowanej XIX-wiecznej kopalni.
Degustacji nie było, ale zwiedzający mogli przyjrzeć się jak przebiega destylacja alkoholu w sprzęcie przystosowanym do pędzenia bimbru. Obie fabryczki przekazała muzeum policja, która skonfiskowała urządzenia od bimbrowników.
To jedna z piękniejszych cerkwi łemkowskich w Beskidzie Niskim. Konsekrowano ją ponownie w 1989 roku. Służy teraz prawosławnym mieszkańcom wsi, rodzinom tych, którym udało się wrócić z wygnania.
Trasa oznakowana jest na czerwono, jako średniotrudna, i taka jest w istocie. Zaczyna się dość łagodnie, potem niewielka ścianka, którą jednak można objechać bokiem, znów łagodny, prawie płaski odcinek i nieco stromiej nad dolną stacją.
Nowe inwestycje poszerzą zapewne możliwości zjazdowe w ośrodku Jaworzyna Krynicka, ale tylko jeśli nie będzie kłopotów ze śniegiem. Zlokalizowano je w dolnych partiach stacji narciarskiej.
Dolną stację wyciągu usytuowano tuż obok głównej stacji kolejki krzesełkowej na Szrenicę. Górna stacja znajduje się blisko Świątecznego Kamienia, malowniczego ostańca skalnego, powyżej miejsca, gdzie od Lolobrygidy odchodzi Śnieżynka.
Na ścianie katolickiego kościoła zobaczymy macewę – żydowską płytę nagrobną. Stała kiedyś na grobie zmarłej w 1935 roku Sary Weissenblum. I tablicę pamiatkową, i macewę, umieszczono tu w 1990 roku z inicjatywy kałuszyńskiego proboszcza.
„Czytelnik” trzyma w rękach rozłożoną gazetę, wygląda na zaczytanego. Na jednej stronie tej gazety widnieje jej logo, druga ma dziurę w środku. Przez dziurę, można sobie spoglądać na Krupówki i obserwować ich życie okiem reportera.
