Już na wjeździe do Jastarni zobaczymy przy drodze, od strony morza, zasieki z drutu kolczastego i zapory przeciwczołgowe. To jednak już tylko zaproszenie do obejrzenia muzeum na wolnym powietrzu. Ciekawego nie tylko dla miłośników militariów.
Cały kompleks składa się trzech stanowisk artyleryjskich, wieży kierowania ogniem oraz dwu schronów amunicyjnych. Do zwiedzania udostępniono stanowisko ogniowe nr 2 „Bruno”, ogromna betonową konstrukcję, która stanowiła podstawę działa. Znajduje się tam obecnie Muzeum Obrony Wybrzeża.
Właśnie te szuwary i oczerety objęto ochroną, tworząc rezerwat Komorów, który ciągnie się od parku wokół pałacu w Lucieniu, miejscowości od której jezioro wzięło nazwę, aż do Mikołówka, w którym znajduje się największe nad tym akwenem plażowisko.
Kąpielisko w Brzeźnie jest najstarszym kąpieliskiem na Pomorzu Gdańskim, starszym nawet niż kąpielisko w Sopocie. A jego istnienie zawdzięczamy... Francuzom.
Anna Wazówna jest teraz patronką brodnickiego zamku, jej imię nosi doroczny turniej rycerski. Postacią była wybitną. Starszy brat, Zygmunt, bardzo liczył się z jej zdaniem, więc gdy został królem Polski, przyjechała wraz z nim.
Jaskinia powstała w zboczu morenowego wzgórza zwanego Kępą Starzyńską. Powstał korytarz o długości 61 metrów, a u wejścia malownicze powykręcane słupy podtrzymujące sklepienie. Słupy mają wysokość mniej więcej dorosłego człowieka.
W Polsce Niepodległej stała się ona, od 1922 roku, letnią rezydencją prezydentów RP: Stanisława Wojciechowskiego i Ignacego Mościckiego. Bywał w niej również Józef Piłsudski i wiele innych wybitnych osób.
Na drugim brzegu jeziora widać ruiny niedoszłej elektrowni jądrowej w Żarnowcu. To właśnie plany jej budowy stały się inspiracją do stworzenia skansenu, który ochroniłby zabytkowe zabudowania tej części Kaszub. Elektrownia nie powstała, mini-skansen tak.
Panorama jest przepiękna. Widać stąd górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej ponad jeziorem Żarnowieckim, i samo jezioro Żarnowieckie, na którego brzegu dostrzec można resztki niedoszłej elektrowni atomowej.
Pierwszy raz przyjechałam do stolicy właśnie po to, by odnaleźć ślady ludzi, których życiorysy tak bardzo mnie zainspirowały. Z dworca skierowałam się w stronę ulicy Koszykowej. Tam mieszkał Tadeusz Zawadzki „Zośka”.
