Kolekcja jest tak bogata, że właśnie tu do Kuligowa zjeżdżali słynni reżyserzy, aby wypożyczać na plan filmowy eksponaty. To dźwięk jego kowadła można usłyszeć w „Zemście” Andrzeja Wajdy.
Podczas prac w kamieniołomie Kletno III odsłoniła się pozioma szczelina, a za nią komora z namuliskiem, w którym odnaleziono liczne kości dużych ssaków, w tym niedźwiedzia jaskiniowego. I tak powstała nazwa.
Kolejka do kolejki wydawała się niewielka. Wydawało nam się nawet, że wszyscy, którzy stoją przed kasami, zmieszczą się na raz. Pamiętaliśmy z zimy, że nowe przestronne wagoniki mieszczą aż 60 osób. Chwila, i będziemy na górze...
Rzeka płynie tu między niewielkimi wzniesieniami przez las. Brzegi zarośnięte, wszystkich roślin nazwać nie sposób, trzeba by się douczyć. Tyle ich jest, tak bardzo różnych....
Trasa będzie długa, bo na liczniku pojawi się ok. 70 kilometrów. Wytrawniejsi cykliści pokonają ją jednak bez kłopotu, początkujący mogą podzielić dystans na kilka odcinków.
Strażacy leją wodę do okrągłego basenu: gaszą ogień. Symbolizuje go podświetlony na czerwono wodotrysk. To ponoć jedyny taki pomnik w Polsce. Odsłonięto go na 35-lecie mieszczącego się właśnie w tym mieście muzeum pożarnictwa.
Zamykające rynek kamieniczki pochodzą z XIX i XX wieku, niektóre ładnie zdobione. Północno zachodnim narożniku placu zobaczymy jednak bardzo stare, drewniane podcieniowe domy, a nad nimi – również drewnianą – wieżę kościoła. Takie domy otaczały kiedyś rakoniewicki rynek.
Kiedy ją zobaczyłam, przyznam że się zawiodłam. Niewielka, wąska, płytka. Pomyślałam, też mi coś. To ma być spływ? A tu okazało się, że trzeba główkować, jak ustawić kajak, jakie manewry wykonać, czy wiosłować czy nie robić nic, żeby co chwila nie stawać w poprzek rzeki...
Na tę ławeczkę zwrócił moją uwagę pewien nieco podpity mieszkaniec miasta, który bardzo nalegał, by zrobić sobie zdjęcie przysiadłszy właśnie na niej. Dopiero później udało mi się zrozumieć, jak bardzo mój przygodny znajomy został indoktrynowany.
Gdyby nie spektakularny rozpad, Dzierżyński znalazłby pewnie miejsce w Kozłówce, jedynym w Polsce muzeum socrealizmu. Stanąłby może obok Lenina z Poronina?
