W ewangeliczne postaci wcielają się aktorzy-amatorzy, mieszkańcy okolicznych wsi. W sumie ponad 50 osób z 10 miejscowości. Sympatycznie pobrzmiewa w ich głosach śpiewny tutejszy akcent.
Kolekcja zgromadzona w szydłowieckim zamku stanowi dwie trzecie instrumentów ludowych zgromadzonych w polskich muzeach. Tylko na wystawie stałej można zobaczyć ok. 300 eksponatów,
Procesja rusza z kościoła, ma stacje nad wspomnianym jeziorkiem, a wreszcie wkracza w las, gdzie na dość wydatnej wydmie – Golgocie – następuje Ukrzyżowanie. Wydarzenie to ma już swoją renomę w okolicy...
Produkowano tu doskonałe piwo lokalne, a także porter i tzw. piwo bawarskie. To właśnie ono było przechowywane w beczkach, otulanych lodem z trocinami; stąd pochodzi nazwa lodownia.
Nowa 10-osobowa gondola, dwie 6-osobowe kanapy z podgrzewanymi siedzeniami i osłonami przeciwwiatrowymi, nowy system naśnieżania, poszerzone trasy... Wystarczy? Na razie tak.
Przemianę widać gołym okiem. Nowa kolejka gondolowa, dwie nowe kanapy z podgrzewanymi siedzeniami i osłonami przeciwwiatrowymi, nowa trasa. Nowoczesny system naśnieżania i karnety wspólne z innymi ośrodkami... Przyszło nowe.
Dziś w zamku mieści się Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych. To atrakcja, której nie warto przegapić! Jedyne takie w kraju muzeum powstało w 1968 r. Zebrano tu ponad 3 tys. eksponatów.
Pierwotnie była to halowa gotycka budowla. Została jednak poważnie zniszczona podczas potopu. Odbudowano ją nadając wnętrzu charakter barokowy. W XX w. przywrócono jej charakter gotycki.
Być może inicjatorem zawiązania loży był sam hetman Jan Klemens Branicki, być może jego przyjaciel wojewoda mazowiecki Andrzej Mokronowski, jeden z najaktywniejszych masonów w Rzeczypospolitej.
Budowę ratusza hetman zainicjował jeszcze w 1745 roku. Powstał wtedy parterowy budynek, przykryty łamanym dachem. Już wtedy spełniał funkcje handlowe. Znalazło w nim miejsce 10 sklepów oddanych w dzierżawę miejscowym Żydom.
