Stawali przed nim ostatni Jagiellonowie, a w 1588 r. przez trzy dni wystawione były zwłoki Stefana Batorego. Kiedy król Zygmunt III Waza postanowił odnowić stołeczną już wtedy katedrę i dać jej nowy ołtarz, stary i niepotrzebny zesłano na głęboką prowincję.
Dziś o kryptologach i ich wkładzie w historię przypomina tylko jeden pomnik na świecie. Stoi przed wejściem do Zamku, gdzie kształcili się trzej młodzi matematycy, a naprzeciwko nieistniejącego już budynku w którym pracowali do 1932 roku.
Przypuszcza się, że pierwsze drewniane "sklepy", cuchnące łojem, tłuszczem i starymi rybami powstały na początku XV wieku. Zostały niemal natychmiast nazwane przez zamieszkujących Poznań Niemców Schmuddelbuden – budami flejtuchów.
Pewnego razu Spytko z Melsztyna postanowił zobaczyć, jak żyją jego poddani. Zamknął więc zamek na klucz i ruszył w miasto. I chyba mu się bardzo spodobało, bo zabalował tak, że zgubił klucz do zamku. Dopiero następnego dnia słudzy przeczesywali ulice „za kluczem”…
W niewielkim, dość ciasnym pomieszczeniu zgromadzono całkiem sporą kolekcję sprzętu narciarskiego i do zimowych wędrówek. Zobaczymy tu stare drewniane narty, a wśród nich pochodzące z końca XIX w. i kilka par z lat 30. ubiegłego wieku.
Pamiątką po ustrońskich zakładach metalowych jest muzeum w zabytkowym, ponad 200-letnim budynku dawnej dyrekcji huty „Klemens”, stojącym przy ulicy – a jakże – Hutniczej. Ta huta była czynna w latach 1772-1897.
Kolejkę na górę Żar obsługują wagoniki przeniesione tu ze zmodernizowanej kilka lat temu kolejki na Gubałówkę. Na dół poprowadzono trasę narciarską o długości 1600 m.
Bezgłowa, uskrzydlona postać Nike wyłaniająca się z potrzaskanej kolumny robi duże wrażenie. Pomnik Bitwy o Monte Cassino znakomicie rysuje się na tle nieba, albo wieczorem, gdy jest dyskretnie podświetlony.
Imponujący budynek jest pamiątką po czasach, kiedy ulica Bednarska była jednym z najbardziej ruchliwych traktów w Warszawie. Wzdłuż Bednarskiej były sklepy, restauracje, stało kilka hoteli.
Nosi nazwę „Gołębia”, albo „Gołębnik”, stoi w ciągu murów od strony Wisły, między bramami Klasztorną i Żeglarską. Jest najwyższą z zachowanych toruńskich baszt, ale na to nie zwróciłam od razu uwagi. Przykuły ją bogate zdobienia i sterczące ze ścian metalowe haki.
