My na początek ruszyliśmy dłuższą ścieżką. Prowadzi ona kilkadziesiąt metrów przez łąkę, potem trzeba przejść przez potok po drewnianej kładce. Dalej przez bagienny bór sosnowy porośnięty brzozą i świerkiem.
Stok na górze, taka większa jego połowa, jest stosunkowo stromy i przez to nawet atrakcyjny, ale powszechne porównywanie go z zakopiańskim Nosalem jest co najmniej na wyrost. Aczkolwiek kilka zjazdów może sprawić frajdę.
Szlak którym szliśmy w kierunku Cisnej jest łagodny, nie męczący. Przeszliśmy ok. 8 km. Można go pokonać w 2 godziny. My, zatrzymując się przy cmentarzu i rozmawiając z panem szliśmy około 3,5 godziny.
Wieś Smerek jest przez to doskonałą bazą wypadową na zwiedzanie Bieszczadów. Piszę wieś, bo tę samą nazwę nosi jeszcze szczyt górski i potok. Pochodzi ona od gwarowej nazwy świerka. W latach 1977-81 wieś nazywała się Świerków.
Ścieżka pnie się dziarsko w górę, wysokości ubywa. Wkrótce wkraczamy w granice obszaru ochrony ścisłej „Magura Wątkowska” czyli dawniej – ścisłego rezerwatu przyrody. Stajemy na grzbiecie. To granica parku narodowego ale i granica województw.
Na kompleks Skalite, noszący imię Beskidzkich Olimpijczyków, składają się trzy skocznie: normalna, średnia i mała. Rekord tej średniej wynosi 116 m i pozostaje niezmienny od 2011 r. Jego właścicielem jest Krzysztofa Leja.
Największą atrakcją Domu Zdrojowego, ale i całego uzdrowiska, jest najdłuższa na Dolnym Śląsku Hala Spacerowa. Wykonana z drzewa modrzewiowego konstrukcja ma długość 80 m. Zdobi ją piękna polichromia z motywami roślinnymi.
W latach 70. XX w. „Odra” zatrudniała ok. 6 tys. pracowników, w tym ponad 3,5 tys. na morzu. A jej flota liczyła 50 jednostek połowowych. Jej statki na Oceanie Spokojnym i Atlantyku łowiły 212 tys. ton ryb rocznie.
Droga, na której znalazł się Zakręt Śmierci nosi obecnie nr 358. Jest elementem wielkiego, nie zrealizowanego jednak w całości projektu drogowego Trzeciej Rzeszy, jakim była Droga Sudecka.
Pomnik w Istebnej przypomina czorten (stupę), który znajduje się w Chukung pod południową ścianą Lhotse i upamiętnia trzech polskich himalaistów, którzy na niej zginęli: Jerzego Kukuczkę, Czesława Jakiela i Rafała Hołdę.
