Wejść strach. Podchodzę tylko do ściany, zaglądam przez dziurę po dawnych drzwiach. Zdobi ją ładny kiedyś tympanon. Z góry zwisają spękane i opalone belki stropowe, wewnątrz rosną pokrzywy.
Sosna stoi na kilku mocnych korzeniach. Niektóre maja grubość średniej wielkości drzewa. Wystają ponad trzy metry nad poziom gruntu. Są pokryte korą. Na ich rusztowaniu stoi drzewo. Choć gatunek tak się nazywa, ta jest całkiem nie-pospolita.
Czasami zbójnik budował swojej frajerce chałupę, z dala od wsi. Miejsce to stawało się punktem zbornym kompanii – zbójnickim dworem. A gazdowała w nim zbójnicka frajerka...
Budowę zamku rozpoczął w 1562 r. baron Jerzy Prószkowski, wysoki urzędnik cesarki. W myśl renesansowego założenia budowla łączy cechy reprezentacyjnej budowli z elementami obronnej warowni. Teraz mieści się tu dom pomocy społecznej.
Tu, w jednym z dwu dworów, urodził się Andrzej Małkowski i spędził pierwsze dziesięć lat życia. Informuje o tym tablica pamiątkowa w południowej ścianie budynku, tuż przy dworskiej bramie. W centrum wsi na kamiennym obeliski umieszczono drugą tablicę.
Pieszo najlepiej tu wejść czarnym szlakiem, prowadzącym z Rabki-Zdroju do Mszany Dolnej. Potaczkowa jest jednym z ciekawszych punktów na tej widokowej trasie. Szlak wytyczono jesienią ubiegłego roku.
Pałac otoczony jest zabytkowym parkiem, a w nim m. in. cypryśnik błotny liczący 160 lat. W pobliżu dawny młyn wodny, czworaki, stajnia, bażanciarnia, cmentarz dla psów. Obecnie na terenie pałacu znajduje się internat Technikum Leśnego.
Pałac wciąż zachował ślady dawnej świetności. Warunkiem koniecznym by przystąpić do przetargu jest przedstawienie programu rekonstrukcji i renowacji uzgodnionego z wojewódzkim konserwatorem zabytków.
Ze zbójnikiem Siarką legenda wiąże polanę Siarkową, położoną na zboczach nad Lubomierzem. Miała należeć do niego lub jego rodziny. Natomiast w piwnicach grzbietu Złotnice ten sam Siarka miał ukrywać zrabowane złoto.
Achim (tak nazywali go niemal wszyscy) na rowerze z brązu ma ponad 2 metr. Jest w kasku, w koszulce lidera i ma charakterystyczną dziurkę w brodzie. Koła klasycznej wyścigówki, na której siedzi nie mają szprych. Ci, którzy go pamiętają, mówią, że jest „jak żywy”.
