To największy na Mazurach głaz narzutowy, pozostawiony przez cofający się lodowiec. Jego obwód nad ziemią wynosi 19 m. Ma 6,5 m długości, 4 m szerokości i 1,8 m wysokości. Ile jeszcze tkwi w ziemi, nie wiadomo.
Trójmasztowy żaglowiec rejowy, replika i kontynuator tradycji „Daru Pomorza”, jest dobrze znany w wielu portach świata. Jego armatorem jest Akademia Morska w Gdyni.
Nazwa osady wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z kuźnią. Kiedyś brzmiała ona Kussfeld. Pochodzi od niemieckiego słowa „küssen”, czyli całować. W sumie: Miejsce Pocałunku. Ale nic z erotyki.
Po rybackiej przeszłości miasteczka nie zostało wiele śladów. Port przekształca się w bazę statków wycieczkowych. Pamiątką po dawnych mieszkańcach jest niewielkie muzeum – Chata Rybacka.
Na wysokim brzegu rzeki szukamy wieży widokowej przy tzw. „Kosym Moście”. Jest opisana w przewodniku, jest na mapie. A w naturze… Znajdujemy betonowe podpory. To chyba tu… Potem dowiemy się, że wieżę ktoś spalił…
Kilka mniejszych obiektów już sprzedano i służą one celom cywilnym. Główny problem stanowi sprzedaż gigantycznych koszar, które, podobnie jak cała twierdza, znajdują się na liście zabytków i moga być zagospodarowane tylko pod nadzorem konserwatora.
Kupiec ślubował że przyniesie do kościoła figurkę przedstawiającą Matke Boską, jaką zobaczył. Złożone śluby widać spodobały się Bogu, bo obdarzył figurkę i wodę ze źródła cudownymi właściwościami.
Rejs sześcioosobowym jachtem był krótki, ale atrakcyjny. Obserwowałem naukę najmłodszych adeptów żeglarstwa, zmagania z wiatrem większych jachtów oraz windsurfingowców...
Renesansowa elewacja "Domu Ariańskiego" pokrytą dekoracyjną rustyką. Ta niestety, nie czyszczona i nie odnawiana od dawna pokryta jest brudnoszarym nalotem. W połączeniu z deszczową pogodą wyglądała dość smutno i ponuro.
Ogromną lampę zobaczy z bliska ten, kto po 197 schodach wdrapie się na wieżę. Chociaż otoczona jest ona galeryjką, wyjść na nią nie można. Trzeba się zadowolić oglądaniem widoków przez szybę.
